Archive for 2012

Mijający rok w Książkach Sardegny


posted by Sardegna on

52 comments

Czas na moje roczne czytelnicze podsumowanie. Na początek muszę zaznaczyć, że będzie to długi post, pełen statystyk, pamiętajcie więc, że ostrzegałam.

Rok 2012 przyniósł mi wiele czytelniczej satysfakcji. Poza wynikami książkowymi, o których napiszę za moment, mijający rok obfitował w świetne spotkania z blogerami i znajomymi z czytelniczego forum, Targi Książki w Katowicach i Krakowie oraz dziecięce TK, nowe znajomości z polskimi autorami, miłe kontakty z wydawnictwami i portalami literackimi. O ile w roku 2011 popularność Książek Sardegny wahała się w granicach 20 000 wejść, rok 2012 przyniósł mi oszałamiającą liczbę 
78 000 odwiedzin. Wychodzi na to, że zainteresowanie Książkami Sardegny zwiększyło się o 300%.
Rok 2012 zaowocował tez w realizację mojego autorskiego wyzwania Trójka e-pik, którego popularność przerosła moje najśmielsze oczekiwania!
Bardzo dziękuję wszystkim uczestnikom i czytelnikom bloga. Bez Was ten rok nie byłby tak udany

A teraz kolej na czytelnicze wyniki:

W roku 2012 przeczytałam  116 książek. Jestem bardzo dumna z siebie, bowiem przekroczyłam mój czytelniczy plan o całe 16 książek, a tym samym pobiłam mój czytelniczy rekord o 3 pozycje. 
I tutaj nasuwa się pytanie, które narodziło się po wymianie zdań z koleżanką, na temat czytania ogólnie, czy aby nie stawiam na ilość, zamiast na jakość.

Nie będę się przecież tłumaczyć z przeczytanych książek, ale muszę rzec słowo do osób z mojego otoczenia, które szczerze wątpią, że przy moich codziennych obowiązkach, dzieciach i pracy jestem w stanie przeczytać aż tyle. No więc mogę, i szczerze mówię, nie chodzi tu o liczby. Oczywiście miło jest przeczytać aż tyle książek, ale nie czytam broszurek, aby nabić sobie ilość "zaliczonych" książek. Jestem bardzo zadowolona z jakości moich lektur, a o najlepszych książkach roku pisałam TU.

Przechodząc do szczegółów: 

Z tych 116 książek najwięcej przeczytałam powieści obyczajowych. Było ich aż 43. Kolejno kryminały i thrillery - 19, powieści dla młodzieży - 13 i o dziwo - fantastyka - 10 i romanse - 7.
Trochę się ta zależność zmieniła od zeszłego roku, kiedy to opowiadania grozy dominowały w moich lekturach. Chyba więcej spokoju mi trzeba, skoro przerzuciłam się na bardziej kobiece książki.

Z pozostałych gatunków przeczytałam:
dramat - 6
horror -5
reportaż -3
powieść historyczna - 3
pamiętnik -2
sensacja - 2
powieść psychologiczna -1
poradnik -1
literatura przygodowa -1

Jeżeli chodzi o źródło czytanych książek, to sprawa ma się już zupełnie inaczej niż w zeszłym roku, kiedy to czytałam głównie swoje książki, a egzemplarze recenzyjne i pożyczki były tylko znikomym fragmentem całości.
W mijającym roku przeczytałam aż 37 recenzyjnych i 18 pożyczonych książek. Żeby nie było, że zupełnie porzuciłam swoje książki, to z własnej biblioteczki przeczytałam 21 książek (tym sposobem zaliczyłam 4 poziom wyzwania Z półki), książek własnych, ale zakupionych w 2012 roku przeczytałam 16, przesłuchałam 8 audiobooków i przeczytałam 8 e-booków.

Podział na literaturę polską i zagraniczną wygląda tak:
literatura współczesna polska -49
literatura współczesna zagraniczna -59
8 książek to klasyka polska (1) i zagraniczna (7). Moim zdaniem to niezły wynik, chociaż oczywiście można by powalczyć o więcej klasyki w Nowym Roku.

Z moich 116 lektur, 16 stanowiły zbiory opowiadań.

W trakcie roku zapisywałam też książki, które docierały do mnie z różnych źródeł. Na blogu zostały uwiecznione jako stosy nowych nabytków. Z tego co się zorientowałam, na niektórych blogach padły noworoczne postanowienia co do likwidacji takich postów stosikowych. Jak nie planuję z nich rezygnować i mam nadzieję, że nie będzie to odbierane jako chwalipięctwo. Dla mnie te wszystkie posty nieksiążkowe są miłym uzupełnieniem bloga, więc czemu mam sobie to odbierać? Także w tej kwestii posty pozostaną bez zmian.

Statystycznie w roku 2012 przybyło mi 234 książki...bez komentarza...
Źródło pochodzenia:
Podaj -35, antykwariat -14, nagrody w konkursach -19, zakupy własne - 27, wyprzedaż w bibliotece -39, portal Giełda Mamy - 9, Finta - 4, wymiana - 9, targ staroci -19, portal wymiany książkowej Exlibri -12, prezenty - 5, przywiezione z domu rodzinnego - 4, otrzymane od wydawnictw do recenzji 52.
Liczba jest lekko zatrważająca, ale ja się tym nie przejmuję. Nie będę tworzyć postanowienia noworocznego o niekupowaniu książek, bo wiem, że nie dotrwam. Postaram się ograniczyć, ale nie obiecuję
Za to Nowy Rok uczynię czasem oddawania pożyczonych książek i wyeliminowania nowych pożyczek.


Moje czytelnicze postanowienia nie będą odkrywcze:
  • ruszyć własne zbiory. Ma mi w tym pomóc wyzwanie Z półki, na które jutro się zapiszę oraz własna motywacja, o której pisałam TU
  • oddać wszystkie pożyczki i nie przynosić do domu nowych
  • nie marnować czasu, tylko czytać i tyle
Na nadchodzący Nowy Rok życzę Wam, aby okazał się lepszy od poprzedniego pod każdym względem, pozdrawiam w ten ostatni dzień roku

Sardegna

Trójka e-pik, pomysły na Nowy Rok


posted by Sardegna on

23 comments

Drodzy uczestnicy wyzwania Trójka e-pik!

Dzisiejszy post będzie poświęcony przyszłorocznym edycjom tegoż wyzwania, dlatego będzie mi miło jeśli aktywnie wypowiecie się na temat zaproponowanych przeze mnie zmian.

Zgodnie z planem, styczniowa Trójka i podsumowanie grudnia, ruszy 1 stycznia. Mam sporo pomysłów, co do kategorii czy gatunków, które będziemy sobie w Nowym Roku czytać, ale nie ukrywam, że chciałabym Wam wyjść trochę na przeciw i włączyć w kreowanie tej zabawy.
Czasami w komentarzach wpisujecie jakieś sugestie czy pomysły wyzwaniowe, dlatego wpadłam na pomysł, w jaki sposób moglibyście wpływać na wybór naszych lektur.

Żeby nie wprowadzać zbyt radykalnych zmian i pozostać przy moim pierwotnym, autorskim pomyśle, chciałabym dwie kategorie wyznaczać osobiście, tak jak to robiłam do tej pory, a co do wyboru trzeciej kategorii, decyzję pozostawię Wam.

W jaki sposób mielibyście tego wyboru dokonać? 

  • W pierwszym tygodniu miesiąca umieszczę post, pod którym będziecie mogli zaproponować dowolne gatunki czy kategorie lektur. Najlepiej, żeby nie powtarzały się z tymi, które już do tej pory były. Mogą być podobne, ale nie takie same. 
  • Dziesięć pierwszych zaproponowanych kategorii będzie brane pod uwagę, na zasadzie, kto pierwszy ten lepszy.
  • W następnym poście będziecie mogli zdecydować się na jedną propozycję, zostawiając odpowiedni komentarz. Głosować będzie można do końca miesiąca, a ja w tradycyjnym podsumowaniu i rozpoczęciu nowego wyzwania podam trzy gatunki (dwa moje + 1 Wasz)
Tak wygląda moja propozycja zmian. Jak to widzicie? Czy zrobimy taką innowację w Nowym Roku, czy może wolicie bawić się tak, jak do tej pory? Chętnie wysłucham Waszych opinii.

Jeżeli zgodzicie się na tą małą rewolucję, już  pierwszym tygodniu stycznia będziecie mogli zgłaszać swoje propozycje. Trójka styczniowa jest już ułożona, gatunki mam przygotowane, więc zmian nie będzie, ale od lutego można by było zacząć bawić się w nowej formie.
Pozdrawiam sobotnio

Sardegna

"9 wigilii" antologia


posted by Sardegna on , , , , ,

14 comments


Wydawnictwo: Świat Książki
Liczba stron: 224
Moja ocena : 5/6

Można powiedzieć, że lekturę "9 wigilii" na czas świąteczny zaplanowałam już parę lat temu. Kupiłam sobie książkę latem, po jakieś okazyjnej cenie, stwierdzając, że na zimę będzie w sam raz. Nie określiłam tylko na którą zimą, bo książka przeleżała na mojej półce ponad 4 lata.
W końcu wyzwanie trójkowe zmobilizowało mnie do poznania wigilii w 9 różnych wersjach, widzianych oczyma takich autorów jak: Joanna Szczepkowska, Stefan Chwin, Wojciech Kuczok, Jerzy Pilch, Paweł Huelle, Antoni Libera, Natasza Goerke, Łukasz Dębski, Agnieszka Kołkowska.

Nie wiem jak Wam, ale mnie nazwiska tych autorów w ogóle nie kojarzą się z cukierkowymi, świątecznymi opowiadaniami. I moje skojarzenie, a właściwie jego brak, było jak najbardziej słuszne. Przedstawione w zbiorze historie zawierają oczywiście motyw świąt, ale nie są to opowiastki ociekające lukrem, jak w świątecznej reklamie coca-coli.

Niektóre opowiadania wzruszają, inne skłaniają do zadumy, jeszcze inne, mimo że zawierają motyw świąt, poruszają zupełnie inne tematy. Jak wypada charakterystyka poszczególnych opowiadań?

Najbardziej przypadło mi do gustu ostatnie opowiadanie, napisane przez Panią Joannę Szczepkowską. Mam straszny sentyment do Autorki, już dobre piętnaście lat temu czytałam w Wyborczej jej tematyczne felietony. Dlatego, chyba trochę subiektywnie wyróżniam jej historię "Okno dla anioła", przedstawiającą historię niespodziewanego, wigilijnego gościa.
W drugiej kolejności podobało mi się opowiadanie "I gęsi, i żurawie" Jerzego Pilcha. Atmosfera świąteczna w biednej wsi, ukazana została przez pryzmat jej mieszkańców, którzy w swym gronie mają jednego wyjątkowego osobnika. Bardzo nietypowa ta świąteczna opowieść, ale o jakimś takim niesamowitym klimacie. Jeżeli to jest typowe dla twórczości Pilcha, to proszę o więcej.
Trójkę moich faworytów w tym zbiorze zamyka opowiadanie "Niech się panu darzy..." Antoniego Libera. W tej historii pojęcie cudu bożonarodzeniowego, nabiera nowego znaczenia. Świetna opowieść, szkoda tylko, że taka krótka.

Pozostałych sześć opowiadań zrobiło na mnie mniejsze wrażenie, ale nie da się ukryć, że są one przykładem dobrej, polskiej literatury. Opowiadanie Wojciecha Kuczoka "Opowieść wigilijna" jest chyba najbardziej wzruszające i nostalgiczne. "Czwarty, który nie zdążył" Agnieszki Kołakowskiej, to historia czwartego wędrowca, który miał dotrzeć do Betlejem i na własne oczy zobaczyć narodzenie Proroka.
"Franz Carl Weber" Pawła Huelle porusza wątek wspomnień, związanych z czasem świątecznym, który przeplatany jest wciągającą historią, prawie szpiegowską. "Malarz duchów" Nataszy Goerke to obraz z pograniczy snów i jawy. "O mówieniu ludzkim głosem" Łukasza Dębskiego pokazuje, jakie znaczenie mogą mieć święta dla porzuconych dzieci. Bardzo wzruszająca opowieść, choć momentami napisana bardzo brutalnym językiem.
"Puste krzesło przy wigilijnym stole" Stefana Chwin to obraz samotności i skomplikowanych relacji w związku. Czas świąteczny sprzyja zmianom, które radykalnie wpłyną na bohaterów opowiadania.

"9 wigilii" to antologia świąteczna, ale nieco inna od tych, do których jesteśmy przyzwyczajeni. Jeżeli chcecie poznać trochę inny odcień świąt, zapraszam do lektury.
Książkę przeczytałam w ramach grudniowej Trójki e-pik oraz wyzwania Znalezione pod choinką. Jest to też moja 21 lektura Z półki.

Sardegna

Mój subiektywny ranking najlepszych książek, przeczytanych w 2012


posted by Sardegna on

55 comments

Koniec roku sprzyja różnym podsumowaniom i rankingom, a kto zagląda do Książek Sardegny ten wie, że ja uwielbiam takie podsumowania robić. Dzisiaj chciałam Wam zaprezentować mój prywatny ranking najlepszych książek przeczytanych w 2012 roku.

STYCZEŃ:
W styczniu przeczytałam 13 książek. Dokładna lista znajduje się tutaj, kilka książek zostało ocenionych przeze mnie na szóstkę. Jednak na najlepszą książkę stycznia zasługuje bez wahania "Inna wersja życia" Hanny Kowalewskiej.
Jest to w prawdzie czwarta część serii o Zawrociu, więc osobom, które wcześniejszych tomów nie czytały, ta powieść niewiele da.
Ja ze swej strony, usilnie będę Was namawiać na zapoznanie się z całą historią i poczucie klimatu Zawrocia na własnej skórze.

LUTY:
Luty zakończyłam z wynikiem 11 książek i o dziwo żadna z nich nie zasłużyła na szóstkę. Gdybym jednak miała wybrać najlepszą powieść miesiąca, byłaby to "Przygoda z owcą" Haruki Murakamiego. Oryginalna, interesująca, trochę niepokojąca i dziwna, ale na pewno warta przeczytania.





MARZEC:
Ten miesiąc obfitował w świetne książki i dwie z nich zasługują na to, żeby znaleźć się w moim rankingu. Mówię o "Służących" Kathryn Stockett i  "Portrecie Doriana Graya" Oskara Wilde'a. Gdybym miała się jednak zdecydować na jedną z nich, wybrałabym "Służące". Bardzo ciepła, naładowana emocjami, wzruszająca powieść. W pełni zasługuje na wszystkie dobre recenzje, które zdobywa. Jest to jedna z najlepszych książek, jakie w życiu czytałam, i na pewno najlepiej zinterpretowany audiobook.

KWIECIEŃ:
Kwiecień podobnie jak luty nie przyniósł lektury na szóstkę. Z pozostałych powieści, jako tę najlepszą, wybrałam "Spóźnionych kochanków" Williama Whartona. Wyjątkowa powieść o miłości, pokazująca piękno Paryża, zasługuje na moje wyróżnienie.





MAJ:
Wybór majowy będzie zaskoczeniem. Na najlepszą książkę miesiąca wybrałam "Pana Wołodyjowskiego" Henryka Sienkiewicza, którego udało mi się poznać dobrych kilka lat po maturze. Wyjątkowości tej powieści dodał jeszcze lektor audiobooka, pan Janusz Gajos i jego interpretacja.




CZERWIEC:
"Poduszka w różowe słonie" Joanny M. Chmielewskiej zasłużyła na miano książki czerwca. Ciepła opowieść o samotnej kobiecie i malutkiej dziewczynce. Obie staną się dla siebie pociechą i wsparciem w trudnych momentach. Bardzo dobra polska literatura, godna polecenia.

LIPIEC:
Jak na gorącą porę roku przystało, w lipcu zachwyciło mnie  "Upalne lato Marianny" Katarzyny Zyskowskiej - Ignaciak. Pozornie prosta historia miłosna, tocząca się w przedwojennej Polsce, napisana jest w wyjątkowy sposób. W tej powieści najbardziej wyrazisty jest język i styl autorki. Jest to moje osobiste odkrycie czytelnicze 2012 roku.




SIERPIEŃ:
W sierpniu na miano najlepszej książki w mojej opinii, zasłużyła kolejna polska powieść "Tropiąc jednego wilka" Justyny Karolak. Powieść niełatwa, trochę dziwna, ale skłaniająca do zmierzenia się z własnymi wspomnieniami o pierwszych miłościach i przyjaźniach. Dla mnie książka stała się bardzo osobista, dlatego mam do niej wielki sentyment i umieszczam w rankingu ważnych dla mnie w 2012 roku, lektur.



WRZESIEŃ:
"Baśniarz" Antoni Michaelis to teoretycznie powieść młodzieżowa, praktycznie jednak jest to wielowątkowa powieść obyczajowa, momentami nawet kryminalna, łącząca w sobie elementy baśni i brutalnej rzeczywistości. Wrażliwość to najważniejsze słowo, jakim mogłabym scharakteryzować tę powieść.



PAŹDZIERNIK:
Marcin Ciszewski to autor, który miał znaczący wpływ na moje lektury, zwłaszcze te, z ostatnich miesięcy roku. Powieści sensacyjno-historyczno- fantastyczne wbrew oczekiwaniom zdobyły moje uznanie. Największe wrażenie zrobiła na mnie oczywiście część pierwsza "www.1939.com.pl" i ją wyznaczam do rankingu najlepszych powieści 2012 roku.



LISTOPAD:
"Siedlisko" Janusza Majewskiego to moje odkrycie z końca roku. Rewelacyjna powieść napisana na podstawie scenariusza kultowego serialu, o tym samym tytule. Małżeństwo z wieloletnim stażem znajduje swoje nowe miejsce na Ziemi. Będzie to urocza posiadłość w sercu Mazur, Siedlisko, które stanie się świadkiem wielu zwyczajnych i niezwyczajnych w życiu bohaterów, wydarzeń.
GRUDZIEŃ:
Ostatni miesiąc w roku nie przyniósł mi powieści ocenionych na szóstkę, dlatego z pozostałych grudniowych książek wyróżniłam "Zanim nadejdzie ciemność" Susan Wiggs. Dobra powieść obyczajowa, poruszająca wątek relacji siostrzanych, wychowywania dzieci, porzuconych marzeń i walki o szczęście. Powieść z gatunku tych, które ostatnimi czasy są mi najbliższe.





Podsumowując mój subiektywny ranking, za 
najlepszą książkę, przeczytaną w 2012 roku,
 z przedstawionych powyżej dwunastu powieści uważam
  "Służące" Kathryn Stockett


Zaskakujące jest, że w moim rankingu nie znalazły się praktycznie żadne kryminały i thrillery. W zeszłym roku wyróżniłam Maxima Chattama, który jest twórcą bardzo krwawych i mrocznych powieści. W tym roku dominują ciepłe, rodzinne historie. Mój gust czytelnicz przechodzi poważną metamorfozę. Ciekawe, co zmieni się w nadchodzącym roku ;)
A jak Wy odniesiecie się do mojego rankingu? Jaka książka jest faworytem w Waszym zestawieniu?  pozdrawiam

Sardegna

Motywacja to podstawa!


posted by Sardegna on

40 comments

Robicie postanowienia na Nowy Rok? Ja oczywiście też robię. Może nawet już zaczęłam powoli przygotowywać co niektóre. Mam na myśli oczywiście czytelnicze postanowienia, bo realizacja osobistych zamierzeń to zupełnie inna sprawa.

Wszystko zaczęło się od spojrzenia na swoje roczne podsumowanie zaplanowanych na rok 2012 lektur.
Okazało się, że z 10 planowanych książek udało mi się przeczytać tylko 2. Oczywiście nie mam tutaj na myśli faktu, że przeczytałam tylko 2 własne książki. Co to to nie! Własnych przeczytałam około 40. Chodzi mi o książki, które zaplanowałam na rok 2012. No i niestety, te były tylko 2.
Nie jest to imponujący wynik. Przygnębił mnie trochę i skłonił do zastanowienia się nad swoimi zwyczajami czytelniczymi.

Jasne jest, że ostatnimi czasy zwiększyła się u mnie liczba książek recenzenckich. I tak w porównaniu z zeszłym rokiem, przeczytałam ich czterokrotnie więcej. Przez to liczba moich własnych książek z półki znacznie się zmniejszyła. Oczywiście nie planuję rezygnować z egzemplarzy recenzenckich, bo są to naprawdę świetne pozycje. Postanowiłam jednak bardziej zmobilizować się do zerkania do własnej biblioteczki i nie odkładać własnych książek na wieczne "później".

W moich zbiorach znajduje się ogrom książek, które czekają na swoją kolej. W zeszłym roku ułożyłam listę i nie wyszło. 
Dlatego w nadchodzącym roku postanowiłam podejść do tego inaczej.

Nie będę robić konkretnych planów i wyznaczać konkretnych tytułów. Zrobię tylko postanowienie, żeby w każdym miesiącu przeczytać przynajmniej jedną książkę z własnej biblioteczki, która została wydana przed 2000 rokiem.
Jeżeli uda mi się trzymać tego postanowienia, na zakończenie 2013 roku będę mogła pochwalić się znajomością 12 zaległych książek.

Postaram się też nie łączyć tych zaplanowanych lektur z wyzwaniem Trójki e-pik, która zgodnie z planem ruszy 1 stycznia (bo pomysłów na rok 2013 mam jeszcze całkiem sporo:). Planuję przyłączyć się też do nowego wyzwania Z półki. Mam nadzieję, że organizatorka podejmie ten temat.

Jak zapatrujecie się na tą moją mobilizację? Myślicie, że się uda? Robicie swoje postanowienia czytelnicze? Ja jestem dobrej, czytelniczej myśli i pełna noworocznego optymizmu.

Sardegna

Dziękuję za życzenia oraz chwalę się, co znalazłam pod choinką


posted by Sardegna on

10 comments

Dziękuję serdecznie wszystkim, którzy przesłali mi świąteczne życzenia oraz miłe słowa. Dziękuję wszystkim czytelnikom, zaprzyjaźnionym blogerom oraz wydawnictwom i autorom, którzy także o Książkach Sardegny pamiętały.

Korzystając ze świątecznej atmosfery podzielę się z Wami tymi karteczkami (podprowadziłam pomysł prezentacji kartek od BookZnami, mam nadzieję, że się nie pogniewają).

Prawdziwą kartkę z życzeniami i uroczą gwiazdkę przysłało Wydawnictwo Harlequin (zdjęcie tej karteczki pojawiło się już na paru blogach, więc wybaczcie brak dokumentacji).


Wirtualne kartki otrzymałam od:

Bellony
Virtualo
mg
Agnieszki Steur
Zielonej Sowy
Repliki

Życzenia przekazały także:
Księarnia Weltbild i Świat Książki
Audeo.pl
Renata Kosin



Serdecznie dziękuję też za wszystkie życzenia na FB 








 Na koniec, pochwalę się książką znalezioną wśród innych podarków, pod choinką:

"Rok w podróży" Frances Mayes. Z tego co się zorientowałam to kontynuacja "Pod słońcem Toskanii". Lektura na lato będzie jak znalazł. Książkowy prezent znalazł się tylko dzięki mężowi, bowiem reszta mojej rodzinki nie kupiłaby mi "kolejnej książki do kolekcji".  

Życzę Wam dalszego miłego świętowania i czasu na spokojną lekturę, pozdrawiam serdecznie



Sardegna

Świąteczne życzenia i ostatni w tym roku stos


posted by Sardegna on

26 comments

W ferworze świątecznych przygotowań udało mi się jeszcze sfotografować kilka książek i prezentów, które dotarły do mnie rzutem na taśmę przez Wigilią.

Najpierw chciałam pochwalić się nagrodą, jaką udało mi się wygrać w konkursie Renaty Kosin. Poza książką "Mimo wszystko Wiktoria", którą po lekturze "Bluszczu prowincjonalnego" bardzo chciałam mieć, dostałam jeszcze przecudną bombkę, wykonaną metodą decoupage. Zobaczcie to cudo:

Renato, bardzo Ci dziękuję 



 Zdjęcie bombki na stojaku zaczerpnęłam z bloga autorki. Mam nadzieję, że się nie pogniewa

 A ten stos głównie pochodzi z wyprzedaży.
"Wojna państwa Rose" "Córka Mistrala", "Zielone jabłuszko", "Epidemia zamkniętych serc", "Mężczyzna do towarzystwa" - zakupione w antykwariacie katowickim, niestety z końcem roku likwidowanym. Swoją drogą, nie wiem co się dzieje z tym naszym rynkiem książek...

"Groza" - od Agnieszki ze Świata Książki
 "Grzech aniołów" to efekt wymiany z blogerką Hadzią, dzięki


Mogę oficjalnie zacząć świętować! Mieszkanie posprzątane, sernik i świąteczne muffinki upieczone, życzenia do znajomych powysyłane, a wieczorem będziemy spędzać tradycyjną wigilię w gronie rodzinnym.

W tej miłej i trochę szalonej atmosferze świątecznej, nie chciałam pomijać Książek Sardegny i Waszych blogów, na których aż roi się od świątecznych życzeń i zdjęć

Drodzy czytelnicy, życzę Wam spokojnych Świąt, spędzonych w miłej atmosferze. Abyście odsapnęli od codziennych spraw i zapomnieli o kłopotach, potrafili się cieszyć czasem wolnym i chwilami z bliskimi, a pod choinką znaleźli wymarzone prezenty książkowe 

Sardegna

To nie może się tak skończyć, czyli wspierajmy Świat Książki


posted by Sardegna on

7 comments

O akcji wycofania się Weltbildu z rynku na terenie Polski, a co za tym idzie, zamknięcie działalności wydawnictwa Świata Książki, głośno w sieci. I dobrze, bo ja osobiście nie wyobrażam sobie, aby tak miało się zakończyć istnienie jednego z najbardziej znanych i prężnych wydawnictw w naszym kraju.
Sporo artykułów pojawiło się w fachowej prasie, sporo oficjalnych informacji i prognoz. Ale ja nie o tym chciałam pisać.


Chciałam napisać o moim poparciu dla grupy pracowników wydawnictwa, którzy zorganizowali na FB stronę Ratujmy Świat Książki i starają się robić co w ich mocy. Do grupy przyłączyło się już ponad 1000 osób, a ich liczba ciągle rośnie. Ja również w pełni przyłączam się do ich działań i będę w miarę możliwości angażować się we wszelkie akcje wspomagające.
I dlatego dzisiaj proszę Was o to samo. Kto jeszcze nie polubił tej strony i nie udostępnił linka na swojej tablicy, niech przyłączy się do akcji. Można napisać też na stronie napisać parę słów od siebie lub wypowiedzieć się na temat konkretnych książek.
Wszelkie przejawy sympatii i poparcia dla wydawnictwa są mile widziane

Jeżeli ktoś ma wątpliwości co do sensu tej akcji, namawiam. Być może nic nie zmienimy w tej kwestii i  nie mamy wpływu na to co się z wydawnictwem stanie, ale pokażmy, że los Świata Książki i jego pracowników nie jest nam obojętny.
Będę wdzięczna za wszystkie udostępnienia na FB i polubienia strony

Co do mojej przygody ze ŚK, trwa ona tak długo, że nie jestem w stanie określić dokładnie, kiedy trafiła do mnie pierwsza książka z tego wydawnictwa. Wiem tylko, że obecnie, kiedy moja biblioteczka to kilkaset tytułów, książki z logo ŚK zajmują jej sporą część.

Od czasu prowadzenia bloga, napisałam o 20 pozycjach ze Świata Książki:

"Pij, graj, używaj" Andrew Gottlieb

"Zazdrość i medycyna" Michał Choromański

"Pierwszy raz" Joy Fielding

"Dziewczynki ze świata maskotek" Anja Snellman

"Po nie swoich stronach łóżka" Alix Giirod de l'Ain

"Ogród letni" Paullina Simons

"Małe trzęsienia ziemi" Jennifer Weiner

"Kroki" Mariusz Maślanka

"Alicja w Krainie Czarów" Lewis Carroll

"Kolacja z Anną Kareniną" Gloria Goldreich

"Księga bez tytułu" Anionim

"Matylda" Roald Dahl

"Mariola, moje krople." Małgorzata Gutowska - Adamczyk

"Cząstki elementarne" Michael Houellebecq

"Fanaberie" Jolanta Wrońska

"Wędrówka przez słońce" Corban Addison

"Hanka" Vaclav Ctvrtek

Atlas anatomiczny. Ciało człowieka: budowa i funkcjonowanie

"Cyrk nocy" Erin Morgenstern

"Zabawy plastyczne dla dzieci" Joanna Tołłoczko

 

Ostatnie sześć książek miałam okazję przeczytać dzięki nawiązaniu współpracy z tymże wydawnictwem. A wszystko za sprawą nieocenionej Agnieszki, która jest właściwą osobą we właściwym miejscu i świetnie reprezentuje Świat Książki.
Trzymam kciuki za wydawnictwo i jego pracowników. Oby cała sytuacja znalazła pozytywne rozwiązanie, a Nowy Rok przyniósł w tym temacie dobre nowiny.
 
Sardegna

"www.ru2012.pl" Marcin Ciszewski


posted by Sardegna on , , , , , , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Znak
audiobook: czas trwania 12 h 05 minut
Moja ocena : 4/6
lektor: Roch Siemianowski

Rzadko się zdarza, że książki o tematyce sensacyjno - wojennej podbijają mój czytelniczy gust. A jeżeli treść zawiera jeszcze jakieś historyczne fakty, to już w ogóle. Dlatego zastanawia mnie fenomen serii Marcina Ciszewskiego. Na pierwszy rzut oka te książki zupełnie nie są w moim stylu, przy bliższym jednak poznaniu zajmują mój umysł na kilka tygodni.

Rewelacyjna seria składa się z części pierwszej, według mnie najlepszej "www.1939.com.pl", kolejnej "www.1944.waw.pl" i powyższej "www.ru2012.pl". Muszę jeszcze wspomnieć o powieści dodatkowej - "Majorze", który jest jakby nie patrzeć częścią drugą serii, dzieje się bowiem przed wydarzeniami z 1944 roku.
Ja jednak na razie zrezygnowałam z poznania "Majora". Zostawiam go sobie na później, bo na szczęście jest on tylko uzupełnieniem historii i jego znajomość nie jest konieczna do odbioru całej serii.

Część pierwsza była dla mnie najbardziej odkrywcza i oryginalna. Część druga podobała mi się mniej, ale głównie ze względu na mnogość opisów walk i lektora, którego interpretacja nie do końca mi się podobała. Natomiast co do powyższej części trzeciej mam bardzo mieszane uczucia.

Z jednej strony historia bohaterów Samodzielnego Batalionu Rozpoznawczego zmierza ku końcowi i to zakończenie jest zwieńczeniem całej serii, zaskakującym i kontrowersyjnym, ale też pogmatwanym i momentami niespójnym  (nie będę za dużo zdradzać, powiem tylko że mnie do końca zakończenie nie usatysfakcjonowało). Z drugiej jednak strony, trzeba przyznać autorowi niesamowitą zdolność kierowania fabułą, wplatania wątków historycznych w fikcyjne, tak aby czytelnik całym sobą uczestniczył w przedstawionych wydarzeniach. Historia wciąga czytelnika, nawet takiego nielubiącego historii i opisów walk, jak ja i nie pozwala na nic innego, niż śledzenie z zapartym tchem losów bohaterów.

Tak jest i tym razem. Grobicki wraz ze swymi kompanami przenosi się do współczesności, do roku 2012. Niestety, w czasie powrotu do kraju stają się oni przypadkowymi uczestnikami ataku terrorystycznego na lotnisku Okęcie. Jak się później okaże, nic z niebezpiecznych wydarzeń, jaka miały miejsce w ich pobliżu, nie było przypadkowe. Śladem Grobickiego podążają potężni przeciwnicy, dla których zdobycie emitera transportującego w czasie, staje się kwestią życia i śmierci. Przejęcie tego sprzętu może zagrozić porządkowi politycznemu i ekonomicznemu świata, dlatego aby temu zapobiec, na terenie naszego kraju rozpęta się bitwa, jakiej jeszcze świat nie widział. Będziemy świadkami starcia sił nowoczesności i gigantów historycznych, a zakończenie tej bitwy przyniesie nieoczekiwany rezultat.

No i jak dla mnie trochę za dużo było tych opisów walk i to jest właściwie jedyny poważny zarzut, jaki mogę mieć do całej serii Marcina Ciszewskiego. Poza tym historia wędrówki w czasie, połączenia wątków fikcyjnych z historycznymi, ustawienia obok siebie postaci realnych, z tymi wymyślonymi, było jak dla mnie świetnym pomysłem i genialnie poprowadzoną fabułą.

Powieści nie są wolne od nieścisłości, ale nie mnie oceniać spójność historyczną, bowiem kompletnie się w tym temacie nie czuję. Dla mnie liczy się to, że jako czytelniczka nie gustująca w książkach historycznych i wojennych, bardzo wciągnęłam się w fabułę i miałam z tego niemałą przyjemność. Powtórzę więc jeszcze raz: kto nie czytał Ciszewskiego, niech to koniecznie nadrobi, a kto czytał, niech się podzieli wrażeniami.

Audiobook zaliczam do grudniowego wyzwania Trójka e-pik.

Sardegna

A wieczorem...bajeczka


posted by Sardegna on , , , ,

10 comments

W zależności od dnia tygodnia, dzieciaki słuchają książeczek czytanych przez Mamę lub Tatę. Tata czyta ostatnio Bajki Andersena, Mama wybiera lektury dla trochę starszych dzieci. Ostatnio w ruch poszedł "Jacek, Wacek i Pankracek" Miry Jaworczakowej.


Wydawnictwo: Nasza Księgarnia
Liczba stron: 83
Moja ocena : 5/6

Książka owego czasu była lekturą dla klasy I, dzisiaj jednak nie sądzę, aby pierwszaki czytały treść książeczek na takim poziomie. Książka jest bardzo wartościowa, zabawna i mimo że trochę może w niektórych momentach nie aktualna, powinna się podobać.
Moje dzieci podeszły do niej jednak bez większego entuzjazmu. Ania chyba nie do końca rozumiała wszystkie szkolne zwyczaje i zachowania tytułowych chłopców. Za małe jeszcze te moje dzieci są na takie lektury, więc przyznaję, że Tata lepiej się wkręcił z tymi Baśniami Andersena

Książeczka opisuje cały rok szkolny klasy I d ze szczególnym uwzględnieniem trzech urwisów: Jacka, Wacka i Pankracka (swoją drogą, ja cały czas myślałam, że Pankracek to pies, który chłopakom towarzyszy...), którzy w czasie swojego pierwszego roku nauki przeżywają różne wzloty i upadki. Większość z nich jest związana właśnie ze szkołą i zajęciami poza lekcyjnymi. Chłopcy uczą się działania w grupie, integrują się z klasą, rywalizują, ale przede wszystkim świetnie się bawią.

W treść przygód Jacka, Wacka i Pankracka wplecione zostały różne edukacyjne treści. Na przykładzie zachowania chłopaków można dowiedzieć się, na czym polega koleżeńskość i uczynność, jak być dobrym kolegą, jak szanować innych i zachowywać się właściwie. Fajny poradnik pierwszaka, napisany w dobrym, "starym stylu". Zresztą autorka, Pani Jaworczakowa to mistrzyni takich lektur. "Oto jest Kasia!" to moja kultowa książka z dzieciństwa, czytana chyba ze sto razy.

Nie wiem, jak dzisiaj wygląda sprawa "Jacka, Wacka i Pankracka" w młodszych klasach szkoły podstawowej. Czy czyta się tą książeczkę, czy jest to lektura dodatkowa? Ja w każdym razie polecam rodzicom dzieci szkolnych, aby podrzucili swoim czytającym już pociechom taką opowiastkę. A nuż się spodoba.

Mimo że moje dzieciaki (jeszcze) nie zapałały sympatią do bohaterów, spotkanie z książeczką uważam za bardzo udane. Odświeżyłam sobie "znajomość" z chłopakami i polubiłam ich jak dawniej. 
Sardegna

Co czytałam w 2009 roku? CZERWIEC


posted by Sardegna on

12 comments

W zasadzie nie miałam dzisiaj pisać o moich wycieczkach czytelniczych z roku 2009, bo w planie była opinia o "www.ru2012.pl" Marcina Ciszewskiego. Niestety, albo stety, zostało mi do przesłuchania jeszcze paręnaście minut. Spokojnie więc dosłucham do końca, przemyślę temat i napiszę o tym niedługo.
Dzisiaj przedstawię więc moją listę lektur z czerwca 2009. Wszystkie cztery książki znajdują się do dzisiaj w mojej biblioteczce. Dwie pochodzą z Podaja, które owego czasu bardzo prężnie działał. Dwie pozostałe to zakup własny.

"Aż śmierć nas rozłączy" antologia - 5

Na ten zbiór opowiadań skusiłam się właściwie ze względu na Cobena. Jest on twórcą owego projektu i selekcjonerem opowiadań. Swoim nazwiskiem reklamuje całkiem przyjemną antologię kryminalnych historii, które pochodzą od takich autorów jak: Laura Lippman, Lee Child czy Jeff Abbott.
Niestety większość z tych opowiadań zatarła się w mojej pamięci. Właściwie pamiętam tylko pozytywne wrażenie, jakie towarzyszyło mi podczas czytania.
Z całej listy tylko dwa tytuły zapadły mi w pamięć, a przez to uważam je za najbardziej wartościowe i godne uwagi. Jest to opowiadanie "Póki śmierć nas nie rozdzieli" Tima Maleeney oraz "Pułapka" Cobena. Oba zaskakujące, o oryginalnym pomyśle na fabułę, trzymające w napięciu. "Pułapka" typowa, w stylu Cobena, "Póki śmierć..." to historia bardziej zwięzła, ale za to ma niesamowite zakończenie.
Zbiór obowiązkowo polecam fanom Cobena, ale myślę, że przypadnie też do gustu innym czytelnikom, którzy lubią opowiadania z dreszczykiem.

"Klub mało używanych dziewic" Monika Szwaja - 5

Czy muszę Wam przedstawiać Panią Monikę Szwaję? Jest to jedna z moich ulubionych polskich autorek, pisząca bardzo ciepłe, ale jednocześnie zabawne, kobiece historie. "Klub mało używanych dziewic" to pierwsza z jej powieści. Pierwsza, którą przeczytałam, mimo że jakiś czas autorka na rynku czytelniczym była już obecna.
Od razu polubiłam styl i pomysły Pani Moniki. Historia czterech przyjaciółek, które przeżywają wspólnie radości i troski, oraz pomagają sobie w sytuacjach kryzysowych, też od pierwszych stron zdobyła moją sympatię. "Klub..." ma swoją kontynuację, ale jak do tej pory nie udało mi się jej przeczytać. Za to skompletowałam sobie inne powieści autorki i jak do tej pory, żadna mnie swoją fabułą nie rozczarowała.

"Gra anioła" Carlos Ruiz Zafon - 4

O moim pierwszym spotkaniu z Zafonem pisałam już nie raz. Nie było ono zbyt udane. Po wysłuchaniu wszystkich pochwał na temat "Cienia wiatru" wydawało mi się, że nowa książka autora powali mnie na kolana.Tak się nie stało. Powieść jest dla mnie zlepkiem wydarzeń, nie do końca zrozumiałych. Oczywiście, na chwilę obecną, kiedy mam za sobą już "Cień wiatru" i "Więźnia nieba", inaczej patrzę na całą fabułę i dlatego też ostatecznie oceniłam książkę na 4kę. Jeżeli ktoś z Was nie czytał w ogóle Zafona, moja dobra rada - nie zabierajcie się za "Grę anioła".

"Świat Kryminalnych" Marzena Czuba - 4

A tutaj zaskoczenie :) No cóż, nie ma co ukrywać, w 2009 roku przeżywałam małą fascynację polskim serialem "Kryminalni" Przewodnik po serialu został wydany właśnie dla takich fanów, dlatego nie ma on większej wartości dla innych czytelników. Dla mnie była to przyjemna lektura, z której mogłam dowiedzieć się czegoś nowego o ekipie serialu, miejscach akcji i aktorach. Dzisiaj książka ta nie ma dla mnie większego znaczenia, ale serialowe powtórki chętnie obejrzę


A teraz standardowe pytanie: czytaliście coś z mojej listy? Jak odnosicie się do twórczości Pani Moniki Szwaja czy Carlosa Ruiz Zafona? pozdrawiam przedświątecznie 


Sardegna

"Zima w Siedlisku" Janusz Majewski


posted by Sardegna on , , , ,

4 comments

 
Wydawnictwo: Marginesy
Liczba stron: 286
Moja ocena : 5/6

Pamiętacie ciepłą , rodzinną, bardzo klimatyczną historię Marianny i Krzysztofa Kalinowskich, dla których urocze Siedlisko, czyli dom na Mazurach, stał się wyjątkowym Miejscem na Ziemi? Owa historia doczekała się kontynuacji. "Zima w Siedlisku" różni się jednak od części pierwszej, wiąże się to głównie z upływającym czasem, bowiem dziesięć lat później życie Kalinowskich wygląda już zupełnie inaczej.

Marianna przeżywa swój osobisty dramat. Musi pogodzić się ze śmiercią ukochanego męża. Krzysztof ginie w wypadku samochodowym, a świat Marianny lega w gruzach. Kobieta musi poukładać sobie życie na nowo, które w Siedlisku wydaje się być wyjątkowo nie na miejscu.

Marianna postanawia dać sobie czas na spokojne przeżycie tragedii, na dobre i złe wspomnienia oraz na uporządkowanie spraw bieżących. Samotna zima na Mazurach, w pustym pensjonacie, wydaje się być do tego świetną okazją. Nie dane jednak będzie Mariannie przeżywać swej straty samotnie. W otoczeniu najbliższych przyjaciół i rodziny wszystko nabierze nowego znaczenia. Coś się kończy,  coś zaczyna. Do Siedliska też przyjdzie Nowe, które postawi Mariannę na nogi i da siłę do działania.

"Zima w Siedlisku" to książka o przeżywaniu straty. Jednak powieść nie jest przygnębiająca, smutna ani depresyjna. Wręcz przeciwnie, jest pełna humoru, wiary i nadziei. Pokazuje, jak wiele można czerpać z życia, nawet po tak wielkiej osobistej tragedii. Książka pełna jest rodzinnego ciepła, pozytywnych emocji, wsparcia przyjaciół, ale też radości z drobnostek oraz odkrywania przyjemności w codziennych sprawach.

Autor, Pan Janusz Majewski napisał tą część, aby rozliczyć się z utratą swojej żony, Zofii Nasierowskiej, pierwszej pomysłodawczyni Siedliska. Jakże wspaniale udało Mu się wczuć w psychikę kobiety i tak pięknie pisać o uczuciach, tęsknocie, wolności i wybawieniu.
"Siedlisko" zawładnęło mną całkowicie, a "Zima..." tylko dopełniła całości. Polecam szczerze miłośnikom dobrych historii i wartościowych powieści obyczajowych.

Sardegna

"Nakarmić wilki" Maria Nurowska


posted by Sardegna on , , , , ,

15 comments


Wydawnictwo: Biblioteka Akustyczna
audiobook: czas trwania 8 h 58 minut
Moja ocena : 3/6
lektor: Leszek Filipowicz

Wczoraj skończyłam odsłuchiwanie audiobooka "Nakarmić wilki" Marii Nurowskiej i mam bardzo mieszane uczucia.
Spodziewałam się czegoś naprawdę fajnego. Miały być Bieszczady, badanie zwyczajów wilków, kontakt, a właściwie silna więź bohaterki z tymi drapieżnikami.
Niestety historia okazała się być zlepkiem wydarzeń, które teoretycznie związane były z Bieszczadami i wilkami, ale praktycznie okazały się być luźnymi sytuacjami z życia bohaterki, niekoniecznie wnoszącymi coś istotnego do treści.

Pomysł na fabułę wydał mi się bardzo interesujący. Być może ze względu na moje biologiczne studia, które kończyłam, od razu poczułam sympatię do głównej bohaterki, Katarzyny Lewickiej, która udaje się do małej wioski w Bieszczadach, aby zbierać materiały do pracy doktorskiej na temat zwyczajów wilków.
Kasia nie zrażona trudnymi warunkami, w jakich przychodzi jej mieszkać, podchodzi do swej pracy z prawdziwą pasją i oddaniem. Bazę wypadową, czyli sezonową chatę badawczo - noclegową dzieli z dwoma bieszczadzkimi specjalistami: leśnikiem Olgierdem i biologiem Marcinem. Między trójką młodych ludzi, połączonych wspólną pracą i codziennymi obowiązkami, zrodzi się szczera przyjaźń, a do jednego z chłopaków Kaśka poczuje nawet coś więcej.

Tak obiecujący jest początek powieści. Może napisany zbyt prostym językiem, z użyciem zbyt potocznych zwrotów, ale całkiem przyjemny. Jak dla mnie Bieszczady prezentowały się wyjątkowo dobrze (chociaż osoby, które zamieszkują te tereny twierdzą, że mało Bieszczad w tych książkowych Bieszczadach. Z czym ja nie będę polemizować, bo nigdy tych terenów nie odwiedziłam).
Sprawa komplikuje się jednak gdy bohaterka zaczyna wnikliwie przyglądać się wilkom. Wszystko opiera się na jakiś dziwnych zbiegach okoliczności, a język, który stosuje sama bohaterka zakrawa już o pomstę do nieba!
Celem jej badań miała być podobno praca doktorska, a treść jej zapisków i ogólnych spostrzeżeń na pewno nie ma poziomu magisterki, a co dopiero doktoratu. Wszystkie zwyczaje są opisywane pobieżnie, właściwie niczego nowego o wilkach się nie dowiedziałam, a swoją wiedzę o tych zwierzętach uważam za bardzo podstawową.

Ale to dopiero początek. Część bieszczadzka, że tak się wyrażę, jest i tak najciekawsza z całej tej historii. Gdzieś pomiędzy pracą badawczą Katarzyny, wplecione zostały opisy jej mało atrakcyjnego życia rodzinnego oraz zagmatwane stosunki z ojcem i przyrodnią siostrą. Opis wyjazdu wakacyjnego całej trójki uważam za zupełnie niepotrzebny i nic nie wnoszący fragment powieści. Podobnie jak wypad Katarzyny ze studentami na "warsztaty" do Puszczy Białowieskiej.

Całego odbioru książki nie ułatwia też lektor, Pan Leszek Filipowicz. Niestety w jego interpretacji, Katarzyna została przedstawiona, jako infantylna nastolatka, o wydumanych problemach, upierająca się, czasami bez sensu, przy swoim zdaniu. Im więcej powieści odsłuchiwałam, tym bohaterka bardziej drażniła mnie swoim zachowaniem, a intonacja głosu lektora niestety tylko pogłębiała to wrażenie. Jedyną osobą, do której zapałałam sympatią był wesoły i szczery Marcin, ale on w całej powieści jest tylko postacią drugoplanową.

Bardzo żałuję, że tak dobrze zapowiadająca się historia niezależnej i silnej kobiety, która miała czytelnikom przybliżyć wilki i ich zwyczaje oraz pokazać piękno Bieszczad, została tak bardzo spłycona. Jestem rozczarowana i po "Requiem dla wilka", czyli część drugą, na pewno nie sięgnę.


Sardegna

Książek nigdy za wiele...


posted by Sardegna on

29 comments

Mam wrażenie, że to nie będzie jeszcze ostatni książkowy stos, w tym roku. Póki co, chwalę się kolejnymi lekturami, które w głównej mierze są zakupami własnymi.




Pierwszy stos to książki z targu staroci. Wcale na starocie nie wyglądają, no nie? Za Lumley'a i 3 powieści Cast zapłaciłam 14 zł. "Klub matek swatek" to prezent od Mikołaja. Ostatnie dwie książki to wyprzedaż pobiblioteczna:
"Ulica marzycieli" i Piekara (za całe 2 zł)





Kolejna książka, a właściwie cegła, to wygrana na FB w konkursie wydawnictwa MAG. Szkoda tylko, że to część trzecia, więc nie dam rady zabrać się w najbliższym czasie, za popularnego ostatnio Eriksona. Natomiast Imperium Kobiet to czasopismo otrzymane od Julii Orzech. Częściowo już przeczytałam, częściowo przejrzałam. Myślę, że napiszę o tym kobiecym magazynie parę słów, chociaż nie umieszczałam do tej pory takich postów w Książkach Sardegny.

A na koniec, chciałam Wam pokazać, co kupiłam sobie w ramach bonu upominkowego do Empiku, który otrzymałam jakiś czas temu, jako nagrodę od serwisu Exlibri.

Jak widać, seria "Igrzysk śmierci" jest jeszcze zafoliowana i wyląduje prawdopodobnie pod choinką.

Przyjemnie byłoby przeczytać tą serię w nowym roku. Właściwie nic nie stoi mi na przeszkodzie, ale wiecie sami jak to jest, książki własne zawsze cierpliwe czekają na półce.

Do końca roku zostało ponad dwa tygodnie. Chciałabym dosłuchać jeszcze "www.ru.2012.pl" oraz "Nakarmić wilki". Mam też ambitny plan przeczytania jednej z książek, wybranej na rok 2012. Cała lista znajduje się TUTAJ, a do tej pory, z zaplanowanych, udało mi się przeczytać tylko dwie.
Nad czym ubolewam.

Życzę Wam udanego piątku i przyjemnego weekendu. Mój będzie pracujący, bowiem w tym tygodniu wypadają moje ostatnie w tym roku, zajęcia na podyplomówce. 


Sardegna

"Piernikowe makabreski" wędrują do:


posted by Sardegna on

5 comments

Zgodnie z obietnicą przedstawiam wyniki mojego konkursu, w którym można było zdobyć egzemplarz "Piernikowych makabresek", sponsorowanych przez Wydawnictwo Bellona.
Zainteresowanie tematem nie było zbyt wielkie. Czyżby warunki udziału w konkursie okazały się za trudne?

Kilka osób zgłosiło swoje propozycje lektur mailem i to właśnie z pośród nich wybrałam zwycięzcę. Aby nie przedłużać: książkę otrzymuje 
Jola Prusakowska

która poleciła mi takie oto tytuły:
1. "Matki, żony, czarownice" oraz "Zalotnice i wiedźmy" Joanny Miszczuk
2. "Wiśniowy Dworek" oraz "Nadzieja" Katarzyny Michalak
3. "Handlarka złotem" Iny Lorentz

O ile pierwsze dwie autorki są mi znane, a Kasię Michalak miałam nawet okazję poznać osobiście, to propozycja trzecia była mi zupełnie obca. Tytuły zaproponowane przez Jolę bardzo przypadły mi do gustu i na pewno będę je miała na uwadze.

Dziękuję wszystkim za udział. Nagrodę postaram się wysłać jeszcze w tym tygodniu. Życzę Wam miłego dnia. Pozdrawiam serdecznie
Sardegna

"13 ran" antologia


posted by Sardegna on , , , , , ,

5 comments


Wydawnictwo: Replika
Liczba stron: 374
Moja ocena : 4/6

Powyższa książka to już trzecia antologia grozy, wydana przez Wydawnictwo Replika. Pierwszym zbiorem było "11 cięć", kolejno "15 blizn", teraz przyszedł czas na "13 ran".
Opowiadania z dreszczykiem, zaprezentowane przez naszych rodzimych autorów, ale także przez zagranicznych twórców, zasiały w mojej głowie spory niepokój.

Na początek sprawdziłam listę nazwisk. Okazało się, że większość autorów była mi już znana z antologii "15 blizn". Kilku nazwisk brakowało, ale w zamian tego pojawił się nowe.

Pierwsze wrażenie, jakie nasuwa mi się po lekturze opowiadań to fakt, że te ze zbioru "13 ran" są jakby bardziej mroczne i brutalne. Nie wiem czy to tylko moje wrażenie, bo jakoś się ostatnio wrażliwa zrobiłam w tym temacie, czy rzeczywiście autorzy posunęli się trochę dalej.
Na stronie wydawnictwa znalazłam informację, że w zbiorze zostały przedstawione zupełnie nowe oblicza horroru. Nie uważam się za znawcę gatunku, więc zasięgnęłam opinii specjalistów i poczytałam trochę o tych nowościach. I rzeczywiście są one znacznie mocniejsze niż te, które gdzieś tam przewinęły się w moich lekturach.

Myślę, że dla miłośników horroru będzie to duży plus, dla mnie osobiście opowiadania były jednak trochę za mocne i zbyt brutalne. A może po prostu szukam już w lekturach czegoś innego.

Jeżeli chodzi o historie, które zrobiły na mnie największe wrażenie, to będą to (według kolejności umieszczenia w antologii):
"Pan Kadłubek" Edwarda Lee
"Opowiem ci mroczną historię" Stefana Darda
"Niosący światło" Magdaleny Marii Kałużyńskiej

"Pan Kadłubek" to historia wyjątkowo mrocznej sprawy kryminalnej, prowadzonej przez detektywa Tippsa. Zmasakrowane ciała ofiar, znajdowane są na terenie miasta, prowadzą śledczych na trop psychopaty, który w swych mordach kieruje się przedziwnymi przesłankami.
"Opowiem ci mroczną historię" to opowiadanie z rodzaju tych, które działają na mnie najbardziej, czyli coś dzieje się tuż obok, w realnym świecie, ze zwykłymi ludźmi w roli głównej.
Dziennikarz pisma Medium, przeprowadza wywiad z wiekowym staruszkiem, który opowiada mu najstraszniejszą historię, z jaką przyszło mu się zmierzyć.
"Niosący światło" przedstawia bezpośrednią konfrontację dwóch mrocznych sił. Obie przerażające, brutalne i bezkompromisowe. Jedna z nich będzie górą, a druga zostanie totalnie zmiażdżona.

Z pozostałych opowiadań wyróżniłabym jeszcze "Pragnienie" Roberta Cichowlas i Kazimierza Kyrcz Jr. (ukryte męskie pragnienia doprowadzają bohatera do ostateczności), "Kwiaty na wietrze" Roba Kaymana (nawiązanie do rzeczywistych oraz historycznych wydarzeń) oraz "Kulkę" Anny Klejzerowicz (sukcesywne niszczenie psychiki, przez urojenia związane z pewnym przedmiotem)

Nie da się odebrać całej antologii oryginalności. Myślę jednak, że o ile zbiory poprzednie były skierowane do szerszego grona czytelników, to "13 ran" jest skierowane głównie do znawców i fanów gatunku. Przez niektóre opowiadania trudno mi było przebrnąć,a  moja wrażliwość na niektóre tematy została wystawiona na ciężką próbę.

Antologię zaliczam do grudniowego wyzwania Trójka e-pik.

Sardegna