Archive for grudnia 2011

Podsumowanie czytelnicze roku 2011


posted by Sardegna on

18 comments

Na początek zaznaczam: to będzie długi wpis.

A to dlatego, że bardzo lubię podsumowania. Taki osobisty spis, daje mi sporo satysfakcji. Obrazuje, co w mojej czytelniczej sferze, udało mi się osiągnąć. Moim sporym osiągnięciem jest zaliczenie stu książek w 2011. Szczerze powiem, że kiedy pod koniec zeszłego roku urodził się mój Jasio, nie wierzyłam, że z dwójką dzieci, w ogóle będę miała czas na czytanie. Ale kiedy mijały kolejne tygodnie i miesiące, a ja czytałam kolejne książki, uwierzyłam, że setka jest w moim zasięgu. Może się zbytnio rozpisuję i rozczulam nad tym faktem, ale dla mnie to na prawdę sukces. A o to przecież chodzi, żeby realizować swoje pasje i czerpać z nich satysfakcję.
Tak więc, jeśli chodzi o liczbowe podsumowanie mojego czytelniczego roku, wygląda ono następująco;

100 książek przeczytanych, z tego:
68 - z własnych zbiorów w tym 1 audiobook
20 - pożyczonych = 12 z biblioteki, 2 ze szkolnej świetlicy, 6 od znajomych
9 - egzemplarzy recenzyjnych
2 - e- booki recenzyjne, 1 e-book własny
Z tego:
64 książki zagranicznych autorów
36 książki polskich autorów (1/3 przeczytanych książek to całkiem niezły wynik, moim zdaniem)

Zapisałam się do dwóch wyzwań: Kraszewskiego, w ramach którego przeczytałam 4 książki (moje komentarze: Stara baśń, Hrabina Cosel, Bruhl, Jaryna). Z udziału w tym projekcie jestem dość zadowolona. Cztery książki to niezły wynik. Oczywiście mogło by być lepiej, ale przy mojej małej tolerancji do książek historycznych, i tak jest nieźle. Jak to często powtarzam, gdyby nie Projekt Kraszewski, po powyższe książki, nigdy pewnie, z własnej woli, bym nie sięgnęła.
Drugie wyzwanie, to Projekt Nobliści. I tutaj czuje niedosyt, gdyż zaliczyłam tylko dwie książki (Nowe lektury nadobowiązkowe, Szelmostwa niegrzecznej dziewczynki). Nie jestem z siebie zadowolona, tym bardziej, że noblistów na mojej półce nie brakuje.
Z chęcią dołączyłabym jeszcze do innych projektów, jakie obserwuję w blogosferze. Ale myślę, że nie będę przesadzać i zostanę przy obserwacji.

Podsumowanie ilościowe było, teraz jakościowe:
W 2011 roku starałam się czytać książki zalegające w mojej biblioteczce. Większość z nich czekała na swoją kolej dość długo. Ponieważ, egzemplarze w mojej biblioteczce liczy się w setkach, wybór miałam dość spory. Nie jestem do końca zadowolona z ilością literatury klasycznej, z którą udało mi się zapoznać. Właściwie poza Kraszewskim, nie udało mi się przeczytać więcej klasyków. Ubolewam nad tym i postaram się poprawić w roku kolejnym. 

Jeśli chodzi o moją listę najlepszych książek/serii w roku 2011, wytypowałam TOP 5 (kolejność przypadkowa, gdyż nie potrafię wyznaczyć kolejności, tych jakże różnych, od siebie książek):

 1. Maxime Chattam - pisałam o tym autorze już wiele razy, także nie ma nic dziwnego w tym, że umieszczam go na mojej liście. Odkryłam go całkiem niedawno i w tym roku przeczytałam chyba najwięcej jego powieści  (Otchłań zła, W ciemnościach strachu, Diabelskie zaklęcia, Drapieżcy, Krew czasu, Teoria gai).





2. Cukiernia pod Amorem Zajezierscy, Cieślakowie, Hryciowie. Dla mnie, ta seria jest naprawdę genialna. Nie na darmo pani Małgorzata Gutowska - Adamczyk została nagrodzona nagrodą blogerów - Złotą Zakładką. Świat powieści jest urzekający, a książki mają niesamowity klimat i na długo zapadają w pamięć.


3. Seria pani Hanny Kowalewskiej, zaczynająca się powieścią "Tego lata w Zawrociu" i kontynuacją "Górą śpiących węży". Wyjątkowe powieści, zupełnie różne, od znanych mi wcześniej. Zawrocie zawróciło mi w głowie. Dołączam do fanów autorki i deklaruję, że w roku 2012 przeczytam kontynuację tej serii i, o ile będzie mi dane, inne powieści autorki.


4. "Prawiek i inne czasy" Olga Tokarczuk
5. "Gringo wśród dzikich plemion" Wojciech Cejrowski


Jeśli chodzi o gatunki literackie, w 2011 dominowały kryminały i thrillery. Było ich aż  30. Kolejno, powieści obyczajowe - 26, kobiece czytadła i romanse - 19, dla dzieci i młodzieży - 8, fantastyka - 6, historyczne - 5, podróżnicze - 3, literatura faktu -3.

Jeżeli nie pomyliłam się w obliczeniach i analizach stosików, które prezentowałam na blogu, w 2011 roku przybyło do mojej biblioteczki 277 książek. Jestem w  szoku! Skoro przeczytałam setkę, 177 zalega w biblioteczkowych odmętach...
Źródła pozyskanych książek to:
- targi staroci, gdzie udaje mi się kupić fajne powieści po naprawdę niskich cenach  - 94
- serwisy wymiany książek: Podaj.net, Giełda Mamy, parę egzemplarzy udało mi się zdobyć na DamBoMam - 95
- egzemplarze recenzyjne - 12
- prezenty - 9
- zakupy własne (Allegro, antykwariaty, księgarnie, kiermasze taniej książki) - 41
- kupione/wymienione w bibliotece - 14

Jak widać, mijający rok był dla mnie łaskawy jeśli chodzi o ilość i jakość przeczytanych książek. Przede wszystkim jednak, jest to rok założenia mojego bloga. Nawiązania bardzo miłej współpracy z wydawnictwami  (Kojro, Novae Res, Debit, Dreams, księgarnią Matras), wirtualne znajomości, wymiana myśli, wspólne tematy. Ale o tym w styczniu.
Szczęśliwego Nowego Roku Wam życzę . Niech nowy 2012 rok będzie niezapomniany we wszystkich sferach Waszego życia! Pozdrawiam serdecznie
Sardegna

"Trzepot skrzydeł" Katarzyna Grochola


posted by Sardegna on , , , ,

5 comments

Wydawnictwo: Wydawnictwo Literackie
Liczba stron:  132
Moja ocena : 5/6

Miłość może być przekleństwem. I nie mam na myśli niespełnionej miłości, która burzy spokój duszy. Jak wiadomo, w takiej sytuacji,  czas leczy rany, więc jest nadzieja na szczęście. Mam na myśli miłość pozornie idealną. Związek ludzi pozornie kochających się, szanujących się, ufających sobie. Związek, który pod przykrywką szczęścia i udanego małżeńskiego życia, jest toksyczny i prowadzi do destrukcji.

W takim związku znajdowała się Hanna, bohaterka powyższej powieści. Kobieta ma pozornie wspaniałego męża, którego kocha szczerą miłością. Mimo, że bliscy ostrzegali ją przed pochopnym podejmowaniem decyzji o ślubie, kobieta była pewna swoich uczuć. Była także pewna uczuć swojego narzeczonego, który odnosił się do niej z wielkim szacunkiem, troską i oddaniem. Hanna nie zauważała pierwszych sygnałów tragedii. Wszystkie działania męża usprawiedliwiała jego problemami w pracy czy złym humorem. Potem szukała winy w sobie. Że jest złą żoną, że jest za leniwa, głupia, mało atrakcyjna. Że za mało się stara, a mąż jest przecież taki czuły i kochany... Tym bardziej, że otoczenie utwierdzało Hannę w tym fakcie.
Niewinne zachowanie męża zamienia się w regularną gehennę. Hanna zaczyna popadać w depresję. Tragedia, rozgrywająca się za drzwiami ich mieszkania, przybiera na sile, aby w końcu eksplodować i zmienić życie Hanny na dobre.

Ta krótka powieść Grocholi przesycona jest tragedią. Każda strona odkrywa przed nami niesamowity ból i dramat, do tego stopnia, że łzy same cisną się do oczu, a pytanie, jak mogło do tego dojść, pozostaje bez odpowiedzi. Płakałam nad losem Hanny, jednocześnie dziękując Bogu, że mam dobrego i kochanego męża,  i spokój, który jest dla mnie tak powszechny, że często niedoceniany.
Szczerze polecam. Mocna, emocjonalna lektura, skłaniająca do przemyśleń na tle mijającego roku.
Sardegna

10 książek, które chcę przeczytać w 2012 roku


posted by Sardegna on

16 comments


Po raz pierwszy biorę udział w Top 10, który zainicjowała Klaudyna. Jednak w tym przypadku musiałam wziąć udział, gdyż już od jakiegoś czasu rozmyślałam o tym intensywnie i robiłam sobie po cichu listę książek, z którymi koniecznie muszę się zapoznać w 2012 roku.

Na początek:

1. "Katedra Marii Panny w Paryżu" Wiktor Hugo - książka stoi na mojej półce już dość długo. Jednak czynnikiem decydującym o sięgnięcie po tę powieść, stał się post guciamal.








2. "Ziemia obiecana" Władysław Reymont - kupiłam sobie piękne wydanie tej książki. Poza tym Reymonta znam tylko z "Chłopów" (których, uwielbiam!), więc warto byłoby poznać inne powieści autora. No i muszę przyłożyć się do Projektu Nobliści.







 3."Czarnoksiężnik z Archipelagu" Ursula Le Guin - Czarnoksiężnika czytałam jakieś 10 lat temu i niewiele pamiętam. Muszę przypomnieć sobie ten klasyk









4. "Wieści" William Wharton - właściwie to powinnam wpisać dowolny tytuł autora. Mam masę jego powieści a jeszcze żadnej nie czytałam (wstyd!) Tu znowu motywuje mnie guciamal







 
5. "Droga do Nidaros" Andrzej Pilipiuk - pierwsza część "Oka jelenia"leży na półce i się kurzy już od zeszłych świąt. Mam duże oczekiwania i boję się rozczarowania, taka jest prawda.







 
6. "Klątwa siedmiu kościołów" Milos Urban - marzyłam o tej książce przez długi czas. Aż w końcu ją sobie kupiłam (w księgarni, to rzadkość!) i jeszcze jej nie przeczytałam. Czas nadrobić zaległości.








7. "Świat Zofii" Jostein Gaarder - nie wiem czemu
  jeszcze nie przeczytałam. Powinnam była to zrobić 15 lat temu...









8."Zabić drozda" Harper Lee - jak wyżej...










 9. "Dom dzienny, dom nocny" Olga Tokarczuk - jestem pod wielkim wrażeniem innej powieści autorki, o której pisałam tu. Mam ochotę przeczytać coś jeszcze Pani Tokarczuk, a zawsze jakoś odkładałam to na później.

10. "Anna Karenina" Lew Tołstoj - mam na bakier z klasyką, więc lektura będzie jak znalazł

Mam nadzieję, że zadziała to na mnie mobilizująco i postaram się zrealizować takie postanowienie noworoczne. A propos noworocznych wyzwań, właśnie dziś dołączyłam do jednego, które akurat świetnie komponuje się z moją powyższą listą . Więcej informacji znajdziecie TU, a ja zachęcam do przyłączenia się 

Sardegna

Oto dlaczego lubię czytać kryminały :)


posted by Sardegna on

4 comments

Zbrodnia w Bibliotece organizuje konkurs, o którym więcej przeczytacie o TU:


A oto dlaczego, ja lubię czytać kryminały

Czy to nie zabrzmi banalnie, kiedy powiem, że od dziecka pasjonowało mnie rozwiązywanie zagadek? Straszny banał, ale niestety, albo stety, to prawda. Jako dziecko rozwiązywałam rebusy i zagadki. Jako nastolatka, ślęczałam na zagadkami logicznymi, aż do czasu, kiedy odkryłam w bibliotece regał: kryminały. Trochę chyba zakazany, jak dla dwunastolatki, ale to właśnie było w nim najfajniejsze. Zaczęłam od Agaty Christie. I tak, w niedługim czasie, przeczytałam wiele jej powieści. Chyba wszystkie, które były dostępne w naszej małej, wiejskiej bibliotece. No i się zaczęło! Podczas czytania musiałam być szybsza od Herculesa Poirot. Wcześniej niż on, odkrywałam prawdę o tajemniczych morderstwach czy zaginięciach.  Oczywiście czasami udało mi się zlokalizować mordercę przed końcem książki, częściej jednak napięcie trzymało mnie do ostatniej strony, bo nazwisko zabójcy nie było dla mnie takie oczywiste.

Po etapie Agaty Christie przyszedł czas na coś bardziej krwawego! Pamiętam ten mój pierwszy thriller. Tak, tak... to był "Czerwony smok" Thomasa Harrisa. Zdecydowanie nie polecam trzynastolatkom...no ale cóż, stało się... A potem to już poszło z górki. Kolejne kryminały, przy lekturze których,  zawsze to samo: zgadnąć kto zabił, przed końcem książki.
Teraz, kiedy za mną już kryminałów i thrillerów co najmniej setka, też liczy się ta niepewność, czy odgadnę, kto jest mordercą. Jednak w tej sprawie mam już nieco inne kryterium: kiedy mi się to uda, to znaczy, że kryminał jest słaby. Teraz liczy się dla mnie utrzymanie napięcia do końca i zaskakujący finał. Tak, to jest to co lubię w kryminałach najbardziej!

A jak wygląda Wasz stosunek do tego gatunku? Lubicie?
Sardegna

"Góra śpiących węży" Hanna Kowalewska


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 454
Moja ocena : 6/6


"Góra śpiących węży" to jedna z najlepszych książek jakie w życiu czytałam. Wydaje mi się, że nie zdołam napisać nic, co by mój zachwyt przedstawiło w odpowiedniej formie. Wszystko co napiszę będzie zbyt banalne i powierzchowne. Powieść ma w sobie coś tak ulotnego i magicznego, że mój komentarz na pewno nie przekaże jej pełnej wartości.

"Góra śpiących węży" jest kontynuacją serii o Zawrociu. Właściwie to opisuje dalsze losy spadkobierczyni Zawrocia, Matyldy Malinowskiej - Just. O swoim zachwycie nad częścią pierwszą, pisałam TU. Po zakończonej lekturze wydawało mi się, że część druga będzie już bardziej prozaiczna i nie zawładnie mną tak mocno. Jakże się myliłam. "Góra..." to właściwa esencja serii. W niej czytelnik znajdzie odpowiedzi na prawie wszystkie pytania. Akcja rozwija się bardziej dynamicznie. Od razu wpada się w wir wydarzeń i wraz z Matyldą podąża drogą, którą ona wyznacza.

Po odziedziczeniu Zawrocia i rozwiązania niektórych tajemnic babki Aleksandry, Matylda wraca do Warszawy i próbuje uporządkować swoje sprawy. Jedną z nich jest wyjaśnienie przeszłości i poznanie prawdy, dotyczącej śmierci jej ojca, Jana Malinowskiego. Matylda otwiera, zawsze zamykany przez matkę, pawlacz, i znajduje w nim przedmioty należące do ojca. Garść szarych guzików, które często pojawiały się w jej snach, oraz zdjęcia sprzed sierocińca "Sosenka" z dziwnymi podpisami. Matylda próbuje dociec, kto znajduje się na starych zdjęciach. Wyrusza w podróż do przeszłości. Po drodze odkrywa głęboko skrywane tajemnice rodzinne, dowiaduje się niesamowitych rzeczy na temat swojego ojca oraz odnajduje zaginioną gałąź familii. Matylda dociera także do brutalnej prawdy, na temat śmierci ojca. Okaże się, że komuś bardo zależało na ukryciu pewnych faktów i usunięciu śladów z miejsca wypadku samochodowego.

Powieść czyta się jak najlepszy kryminał. Poszukiwanie korzeni, intrygi rodzinne, zawiłe relacje między członkami rodziny, wszystko to powoduje, że akcja toczy się wartko i dynamicznie.
Poznajemy trudne relacje Matyldy z matką, ojczymem i przyrodnią siostrą. Podążamy z nią do teatru, gdzie toczy się równie zawiła intryga wśród jej współpracowników. Wnikamy w brutalny świat szantażu i układów.
W powieści autorka dostarcza nam całą gamę postaci. Większość z nich od razu wzbudza w nas niechęć. Zahukana matka Matyldy, wyniosła i zazdrosna o wszystko, siostra czy ojczym, który nienawidzi swej pasierbicy. Jednak pod przykrywką zawistnych, nieczułych i wrogich postaw, kryją się osoby głęboko skrzywdzone przez los. Osoby, które bardziej zasługują na współczucie niż nienawiść.

Jak widać, "Góra śpiących węży"dostarczy nam nie lada wrażeń. Dodatkowym atutem jest piękny język powieści, który po prostu zachwyca. Jest to jedna z bardziej wartościowych powieści, jakie miałam przyjemność czytać. Gorąco polecam.
Sardegna

"O, choinka! Czyli jak przetrwać święta"


posted by Sardegna on , , , ,

9 comments

E - book
Liczba stron: 201
Moja ocena : 4/6

"O, choinka" to zbiór 22 opowiadań świątecznych, stworzonych przez autorów z klubu Tfórca. Jest to druga inicjatywa autorów, gdyż jako pierwszy pojawił się e-book "Halloween po polsku 31.10". Oba tytuły są dostępne na virtualo, do pobrania, zupełnie za darmo.
Ja też skorzystałam z tej oferty i pobrałam sobie oba e-booki. Zaczęłam od wersji świątecznej, żeby wprowadzić się w świąteczny nastrój.

 Na wstępie zapoznałam się z listą autorów. Jest ich 18:
1. Ewa Bauer
2. Karolina Dyja
3. Witold Klapper
4. Anna Klejzerowicz
5. Monika Knapczyk
6. Antonina Kostrzewa
7. Rafał Kuleta
8. Krzysztof Maciejewski
9. Magdalena Mikoś
10. Magdalena Witkiewicz
11. Katarzyna T. Nowak
12. Anna Pasikowska
13. Kornelia Romanowska
14. Anna Rybkowska
15. Michał Stonawski
16. Marek Ścieszek
17. Agnieszka Turzyniecka
18. Karolina Wilczyńska

Większość z nich była mi nieznana, ale będę miała okazję poznać ich jeszcze lepiej, przy okazji czytania drugiego e-booka.

Nie wszystkie opowiadania podobały mi się jednakowo. Ale taki już urok antologii. Nie da się wszystkim dogodzić.
Jeśli chodzi o mnie, najbardziej zapadły mi w pamięć te niekonwencjonalne, świąteczne historie ("Najcenniejszy prezent" brrr..., "Opowieść wigilijna, czyli święta nie istnieją", "Dziecko").
Warte uwagi są też typowe, klimatyczne opowiadania, pełne nadziei, miłości, wiary w drugiego człowieka ("Złodziej świąt", "Elfy są na świecie", "Nie zabieraj nam Stefana").
Niektóre z nich pokazują obraz świąt spędzanych w nieco innej atmosferze. Pełne nostalgii, smutku, samotności. Te skłaniają nas do pewnych przemyśleń i świątecznych rachunków sumienia ("Polowanie", "Ale on o mnie pamięta").
Najmniej podobały mi się dwa opowiadania. Tytułowe "O choinka (czyli przypadki Romana G.) - odebrałam je jako próbę powielenia postaci Jakuba W. A jak wiadomo ta postać jest jedyna w swoim rodzaju i nie da się jej podrobić. Drugie opowiadanie, które mi się nie podobało to "Iglaste tęcze we mgle z kwiecistych płatków śniegu" - jak dla mnie zbyt abstrakcyjne. Nie czuję tego klimatu. Jednak jestem pewna, że opowiadanie znajdzie swoich zwolenników.
Gdybym miała wybrać z całego zbioru, jedną ulubioną historię, byłoby to opowiadanie "Dziecko" Marka Ścieszek. Tajemnicze, trochę baśniowe i bardzo charakterystyczne. Takie, jak lubię.

Jeśli chodzi o podsumowanie całego zbioru, daję czwórkę. Opowiadania czyta się szybko i przyjemnie.  Miło było mi także poznać bliżej rodzimych twórców, którzy nie są znani jeszcze szerokiej grupie czytelników.  Teraz przyjrzę się "Halloweenowi po polsku", a nazwisk niektórych autorów, będę wypatrywać.
Pozdrawiam  świątecznie
Sardegna

Stos grudniowy, ostatni w tym roku i Wesołych Świąt dla Wszystkich!


posted by Sardegna on

16 comments

Świąteczny czas zbliża się pełną parą. U mnie przygotowania świąteczne poszły nawet bardzo sprawnie. Jutro ostatnie poprawki i można świętować! Mam w planach wielkie nicnierobienie. Oczywiście nie mówię tu o czytaniu, gdyż temu mam zamiar poświęcić nieco czasu.
A dziś chciałam jeszcze przedstawić mój drugi grudniowy stos. Będzie on już ostatnim w tym roku.

Stosik składa się głównie z zdobyczy Podajowych ("Lato w Toskanii", "Chronolity", "Intruz", "Widmopis" i "Mistrz" ) oraz z Giełdy Mamy ("Portrety na porcelanie", "4 blondynki" i "Stan podgorączkowy"). Jeden jest także egzemplarz recenzyjny, otrzymany od Wydawnictwa Kojro i Pani Bożeny ("Miecz")



Trzeci mini stosik przedstawia nagrody, jakie udało mi się wygrać w losowaniach blogowych:
"Obiecaj mi" u Sylvii
"Inne okręty' u Violet i Martycji
Bardzo dziękuję Dziewczyny


Na koniec chciałam złożyć wszystkim świąteczne życzenia:

Niech ta Gwiazdka Betlejemska,
która świeci tuż po zmroku,
da Wam pokój oraz szczęście
w nadchodzącym Nowym Roku

Wesołych Świąt dla wszystkich!
Sardegna

"Sześć sekund" Rick Mofina


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Harlequin/Mira
Liczba stron: 416
Moja ocena : 5/6

"Sześć sekund" to emocjonujący i trzymający w napięciu do ostatniej strony, thriller. Historia trzech, niezwiązanych ze sobą osób, stanowi zrąb fabuły.
I tak, poznajemy Samarę, angielską pielęgniarkę, której zamaskowani najemnicy, w czasie działań zbrojnych w Iraku, brutalnie zamordowali męża i syna.
Kolejno, przedstawiona zostaje nam Maggie Conlin, której mąż, przykładny ojciec, porywa ze szkoły ich syna i znika wraz z nim na wiele miesięcy.
Trzecią postacią jest Daniel, kanadyjski policjant, który nie może otrząsnąć się po tragicznej śmierci swojej żony.
Co łączy te osoby? Ano, wydarzenie, które może odmienić bieg historii. Ale po kolei...

Historia tych trzech postaci przedstawiona jest w powieści równolegle. Możemy śledzić batalię zrozpaczonej matki, która za wszelką cenę pragnie odzyskać syna. Posuwa się do różnych niekonwencjonalnych metod poszukiwań, ale przełomem w jej działaniach będzie spotkanie z pewnym kanadyjskim detektywem.
Będziemy mogli obserwować przemianę Samary. Z szczęśliwej spełnionej kobiety, stanie się ona żądną zemsty, wojowniczką. Będzie miała do zrealizowania trudną misję, a pomagać jej będzie w tym ... synek Maggie.
Będziemy też świadkami prowadzenia dochodzenia, dotyczącego nieszczęśliwego, śmiertelnego wypadku kanadyjskiej rodziny Tarverów. Daniel zaangażuje się w dochodzenie osobiście, a skłoni go do tego fakt, iż na jego rękach umarła najmłodsza córeczka Traverów. Przed śmiercią dziewczynka powiedziała swemu wybawcy dziwne zdanie, które świadczy o tym, iż śmierć rodziny nie była przypadkowa.
Daniel próbuje dociec prawdy, w odkryciu której istotną rolę zdaje się pełnić zaginiony laptop ojca - Raya Travera.

Sytuacje, w których znaleźli się bohaterowie, prowadzą ich do siebie. W niedługim czasie, ich losy splotą się ze sobą, a stanie się to w wyjątkowo ważnej dla kraju chwili.  Czas będzie upływał zdecydowanie za szybko, a kulminacja wydarzeń nastąpi w tytułowych sześciu sekundach.

Książka jest świetnym thrillerem. Posiada wszystkie cechy dobrej powieści. Akcja toczy się wartko, napięcie jest utrzymywane do ostatniej strony. Powieść wciąga i nie daje odetchnąć. Szczerze polecam.

Książkę przeczytałam dzięki uprzejmości Księgarni Matras, za co serdecznie dziękuję
Sardegna

"Tego lata w Zawrociu" Hanna Kowalewska


posted by Sardegna on , , , ,

13 comments

Wydawnictwo: Zysk i S-ka
Liczba stron: 224
Moja ocena : 6/6

Trudno mi będzie napisać jakiś konstruktywny komentarz do powyższej książki. A to dlatego, że jaki kolwiek by był, nie odda niesamowitego klimatu tej powieści.

Zawrocie zostało mi polecone przez osobę, która uwielbia powieści autorki. Kiedy w trakcie naszej rozmowy na tematy książkowe, wyszło na jaw, że ja nie znam pani Hanki Kowalewskiej, ani jej twórczości, seria o Zawrociu zamieszkała w mojej głowie i nie dawała mi spokoju. Na szczęście, przy następnym spotkaniu, zostałam obdarowana pożyczkami trzech części serii, a także powieścią "Julita i huśtawki". Mogłam zagłębić temat, tym bardziej ciekawy, że na BNetce powieść zdobyła bardzo wysokie noty.

I tak, w części pierwszej, miałam przyjemność poznać i odwiedzić tajemnicze domostwo, Zawrociem zwane.  Owe miejsce, to wiekowy dworek, położony w malowniczej okolicy. Otoczony pięknym ogrodem i sadem. Zawrocie zostało "osierocone" przez swoich starszych gospodarzy. Właściciel - Maurycy, zmarł wiele lat temu, a jego żona, Aleksandra, całkiem niedawno. Kobieta, przed śmiercią spisała testament i przekazała cały majątek swej wnuczce, Matyldzie.
Historia jakich wiele, powiecie.  Jednak to tylko pozory. W tej historii nic nie jest takie, jakie powinno być.

Babka Aleksandra bowiem, nie była babunią o jakiej marzą wszystkie wnuki. Była despotyczną kobietą, podporządkowującą sobie, najpierw córki a potem wnuki. Matka Matyldy, Krystyna, została wyklęta przez swoją rodzicielkę już dawno temu. Przez to Matylda nie utrzymywała kontaktu z babką. Kiedy okazało się, że spadek został przekazany właśnie jej, zdziwieniom nie było końca. 

Matylda wyrusza do Zawrocia, aby rozejrzeć się w królestwie znienawidzonej babki. Wkracza do domostwa z zamiarem sprzedaży nieruchomości. Jednak niesamowity klimat i tajemnicze otoczenie Zawrocia, wpływa na nią kojąco. Z zwichrowanej kobiety po przejściach, Matylda zmienia się w pogodzoną z losem, szczęśliwą osobę. Do tej zmiany przyczynią się głównie pamiętniki babki Aleksandry i dziadka Maurycego, w których zawarta jest cała prawda o ich życiu. Wyjdą na jaw skrywane rodzinne sekrety, które doprowadzą do rozłamu wśród bliskich. Zawrocie stanie się w rodzinie kością niezgody, a w rękach Matyldy spocznie jego los.

Powieść ma niesamowity klimat. Piękne opisy wrażeń, ulotnych chwil, uczuć i emocji, powodują, że obrazy przelatują czytelnikowi przed oczyma. Świat Zawrocia wciąga. Chce się w nim być i na równi z Matyldą odczuwać to, co czuje ona. Delikatność, to określenie chyba dobrze zobrazuje formę powieści. Książka zapada w pamięć, a czytelnik marzy, żeby w Zawrociu  zamieszkać, albo choćby odwiedzić to miejsce gościnnie i zagłębić się w jego cudowny klimat.
Tajemnica rodzinna to już ina historia. Na równi wciągająca i poruszająca. Gra na emocjach, wywołuje fale uczuć. Od nienawiści po współczucie. Kiedy już wydaje się, że wszystko jasne, druga część powieści wyprowadza nas z błędu. Znowu obdarza nas emocjami i powoduje ochotę na więcej.

Powieść polecam miłośnikom zagmatwanych historii rodzinnych oraz osobom, które szukają delikatności i ulotności w literaturze. Zawrocie pochłonie Was tak, jak pochłonęło mnie
Sardegna

Mój dzień w książkach :)


posted by Sardegna on

14 comments

Zbliża się koniec roku, który będzie obfitował w nasze podsumowania czytelnicze. U Lirael podpatrzyłam właśnie taką podsumowującą zabawę, polegającą na uzupełnieniu poniższych zdań, wyłącznie tytułami książek, przeczytanych w 2011 roku. Tytuły można opatrzyć linkami do własnych recenzji i komentarzy. Po uzupełnieniu tekstu, powstanie obraz "mojego dnia w książkach". Zdania są następujące (tekst skopiowałam ze strony Lirael):

Mój dzień w książkach  
Zaczęłam dzień (z) _____.
W drodze do pracy zobaczyłam _____
i przeszłam obok _____,
żeby uniknąć _____ ,
ale oczywiście zatrzymałam się przy _____.
W biurze szef powiedział: _____.
i zlecił mi zbadanie _____.
W czasie obiadu z _____
zauważyłam _____
pod _____ .
Potem wróciłam do swojego biurka _____.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam _____
ponieważ mam _____.
Przygotowując się do snu, wzięłam _____
i uczyłam się _____,
zanim powiedziałam dobranoc _____ .

Moja wersja wygląda tak:

Zaczęłam dzień z Błękitnookim chłopcem. W drodze do pracy zobaczyłam Ogród letni i przeszłam obok Soktrates Cafe, żeby uniknąć Mistyfikacji, ale oczywiście zatrzymałam się przy Kuzynkach.
W biurze szef powiedział: Pij, graj, używaj! i zlecił mi zbadanie Zabójczego powietrza.
W czasie obiadu z Kaznodzieją, zauważyłam To co ukryte pod Wodospadem.
Potem wróciłam do swojego biurka Bez odwrotu.
Następnie, w drodze do domu, kupiłam Namiętnik, ponieważ mam Dziennik szalonej narzeczonej.
Przygotowując się do snu, wzięłam Nowe lektury nadobowiązkowe i uczyłam się Po nie swoich stronach łóżka, zanim powiedziałam dobranoc Wampirowi z M-3.

Jeśli ktoś ma ochotę dołączyć do zabawy, zapraszam
Sardegna

"Sokrates Cafe" Christopher Phillips


posted by Sardegna on , , , ,

8 comments

Wydawnictwo: Szafa
Liczba stron: 286
Moja ocena : 5/6

Często zaznaczam, że moje posty to nie recenzje, tylko komentarze i wrażenia po przeczytanej lekturze. Powyższa książka dostarczyła mi właśnie sporo wrażeń i przemyśleń, dlatego notatka na jej temat, nie będzie standardowa.

"Sokrates Cafe" to książka będąca połączeniem zapisu wspomnień autora, jego przemyśleń i poglądów. Christopher Phillips porzucił pracę dziennikarza i postanowił zająć się zawodowo, swoją pasją, którą była filozofia. Jako miłośnik tez Sokratesa, postanowił założyć klub miłośników filozofii i dyskusji, w którym wzbudzałby w uczestnikach pragnienie zadawania pytań i poszukiwania odpowiedzi na najróżniejsze z nich. Ze swoimi pomysłami wychodził do różnych grup ludzi i organizował spotkania filozoficzne, które nazwał Sokrates Cafe.

Książka jest zapisem wielu takich filozoficznych spotkań, podczas których Phillips i jego rozmówcy, próbują znaleźć odpowiedzi na pytania: czym jest przyjaźń, miłość, co to znaczy wierzyć, co to jest dialog, jak można odkryć siebie, kim są ludzie starzy, co to znaczy czynić dobro. Oczywiście zadanych pytań i prób odpowiedzi na nie, jest bardzo wiele. Jest ich tyle, ile uczestników wzięło udział w Sokrates Cafe. Ponieważ każdy uczestnik ma inny pogląd na daną sprawę i nie boi się wyrażać swoich myśli.
Phillips na swoje spotkania zapraszał zrówno studentów filozofii i profesorów, oraz ludzi całkiem zwyczajnych, nie związanych z filozofią. Sokrates Cafe to nie elitarny klub, w którym dyskutują tylko znawcy tematu. Ważna jest chęć uczestnictwa, zadawania pytań, otwartego umysłu i odwaga do prowadzenia dyskusji. Autor organizuje spotkania w szkołach podstawowych, w domach starców, w więzieniach, kawiarniach i restauracjach oraz na uczelni. Zaprasza wszystkich chętnych, a także organizuje spotkania dla konkretnej grupy ludzi.
Opis przebiegu spotkań, przeplatany jest rozważaniami autora. Phillips przedstawia także czytelnikom, jak doszedł do etapu prowadzenia Sokrates Cafe. Jak zmieniło to jego życie osobiste i pogląd na świat.

Phillips zaraża pasją do filozofowania. Uczy dyskutowania i odrzucania strachu przed zadawaniem pytań. Pokazuje, jak można w filozofii odnaleźć własną drogę i zrobić z niej sposób na życie.
Bardzo podoba mi się forma prowadzenia zajęć Sokrates Cafe. Zazdroszczę trochę uczestnikom tej swobody wypowiedzi. Z chęcią wzięłabym udział w takim filozoficznym spotkaniu. Jednak mam wrażenie, że nie znalazłabym w sobie tyle odwagi, żeby otwarcie podjąć dyskusję. Chyba zostałabym wolnym słuchaczem. Na szczęście w takiej formie też można uczestniczyć w zajęciach.

Książka odświeża "zakurzoną", akademicką wiedzę filozoficzną. Nawet jeśli ktoś nie interesuje się tematem, znajdzie w niej coś dla siebie. "Sokrates Cafe" może być poradnikiem, jak żyć w zgodzie ze sobą i ludźmi, jak nadać sens swojemu istnieniu, po prostu, jak być szczęśliwym człowiekiem .
Książkę przeczytałam z wielkim zainteresowaniem, choć muszę przyznać, że zajęło mi to dość dużo czasu. Po prostu wiedzę w niej zawartą, trzeba sobie dawkować. Jeśli w świąteczny czas, macie ochotę na wartościową lekturę, która skłoni Was do przemyśleń i sięgnięcia wgłąb siebie, szczerze zachęcam.
Sardegna

Stos grudniowy cz.1


posted by Sardegna on

15 comments

W końcu mogę wstawić jakieś zdjęcia...Od rana próbuję i próbuję. Najważniejsze, że już wszystko ok i mogę zaprezentować dwa stosy grudniowe. Pierwszy z nich pochodzi w całości z targu staroci. Kupiony po okazyjnej cenie 5 zł, za wszystko, gdyż panowie wystawcy robią czystki przed zimą i wyprzedają co mają. Oto moje nabytki:


Dwie części Arsena Lupin, do mojej kolekcji. Jak uzbieram chociaż początek serii, zacznę czytać "Dzikie białko" odsłuchiwałam w formie skróconej, jako audiobook. Zobaczymy jak powieść ma się do tego, co pamiętam.


Drugi stos to same pożyczki. Saga pani Hanki Kowalewskiej o Zawrociu, już mnie zachwyca, chociaż dopiero jestem w połowie I tomu. "Koralina" już przeczytana. "Ksiądz Rafał" pożyczony od Ktryi (dziękuję bardzo
Na koniec, zostawiam sobie egzemplarz recenzyjny od Księgarni Matras i wydawnictwa Mira/Harlequin. Bardzo dziękuję za książkę


Do setki pozostało mi 6 książek. Jestem w trakcie czytania "Sokrates Cafe", "Tego lata w Zawrociu" i "Sześć sekund". Jeśli po drodze nie oszaleję, w trakcie świątecznych przygotowań, mój "setny" plan zostanie wykonany 
Sardegna

"Koralina" Neil Gaiman


posted by Sardegna on , , , , ,

11 comments

Wydawnictwo: MAG
Liczba stron: 167
Moja ocena : 5/6

Nie dajcie się zwieść małym rozmiarom tej książki. "Koralina" to bardzo wartościowa i treściwa powieść. Na miarę "Alicji w Krainie Czarów", Lewisa Carolla, powiedziałabym. Przeznaczona dla dzieci i młodzieży, ale myślę, że i dorośli z chęcią zagłębią się w mroczną historię Koraliny.

Dziewczynkę, o tak oryginalnym imieniu, poznajemy, gdy przeprowadza się wraz z rodzicami do olbrzymiego domu, pełnego tajemnic, nieodkrytych zakamarków i dziwnych sąsiadów. Koralina spędza ostatnie dni wakacji na poznawaniu swojego domostwa. Zwiedza olbrzymi ogród i nawiązuje znajomości, z nieco ekscentrycznymi sąsiadkami. Jednak głównie nudzi się i błąka bez celu, po opuszczonych pokojach olbrzymiej posesji. Podczas jednej ze swych wędrówek, odkrywa tajemnicze przejście do innego wymiaru. Mimo ostrzeżeń, wkracza w nieznany świat. Tam czekają na nią przerażające postaci, o oczach z guzików, które nie zamierzają wypuścić swej zdobyczy z rąk.

Historia jest rzeczywiście mroczna. Jeśli zadziałała na moją wyobraźnię, myślę, że na wyobraźnię młodszych czytelników też na pewno wpłynie. Koralina zapada w pamięć. Poza tym książeczka daje przedsmak możliwości autora, którego zdolności można podobno podziwiać w "Nigdziebądź" i "Gwiezdnym pyle". Podobno, bo nie sprawdziłam i książek jeszcze nie czytałam. Ale się za nimi rozglądam.
"Koralina" to fajna lektura na ciemne, zimowe wieczory. Jeśli macie ochotę wrócić wspomnieniami do lat dzieciństwa, albo szukacie prezentu dla swoich dzieciaków, książeczka będzie w sam raz.
Sardegna

"Kryptonim Posen" Piotr Bojarski


posted by Sardegna on , , , , , ,

5 comments

Wydawnictwo: Media Rodzina
audiobook,  czas trwania 8 godzin 50 minut
lektor: Krzysztof Gosztyła
Moja ocena : 5/6

Z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że pierwszy audiobook, w całości, został przeze mnie zaliczony. Moja przygoda z audiobookami zaczęła się dość niefortunnie. A może po prostu nie znalazłam dobrej formy ich przyswajania... W każdym razie, odkryłam świetny sposób na ich odsłuchiwanie. Samochód. I tak mogłam się powoli i z wielką przyjemnością, zagłębiać świat powyższej powieści. Dodatkowo, słuchanie umilał wspaniały lektor, pan Krzysztof Gosztyła, którego interpretacja i zmiany intonacji głosu były rewelacyjne.

"Kryptonim Posen" to powieść z gatunku historical fiction. Akcja osadzana jest w zmienionych realiach Polski w 1944 roku. Rzeczpospolita zgodziła się zostać sojusznikiem III Rzeszy. Wraz z nim podążyła na wschód, pokonując Armię Czerwoną i cofnęła Związek Radziecki aż na Sybir. Przez to państwo polskie staje się olbrzymim terytorium i właśnie świętuje powrót swoich żołnierzy do kraju. 
W tym czasie, 1 sierpnia 1944 roku, w Poznaniu dochodzi do serii tajemniczych morderstw. Ktoś brutalnie rozpruwa dziwnym narzędziem, dwóch młodych mężczyzn. Śledztwo prowadzi komisarz Zbigniew Kaczmarek, który dochodzi do wniosku, że tajemnicze narzędzie zbrodni to niemiecki bagnet. Powiązanie Niemców ze sprawą potwierdza także obecność na miejscu zbrodni, niedopałków, z zachodnich papierosów. Śledztwo komplikuje się, kiedy do Kaczmarka zgłaszają się agenci tajnego wywiadu oraz zostaje skonstruowany portret pamięciowy zabójcy, który przypomina wyglądem samego diabła...

Autor przedstawia nam nastroje podzielonego społeczeństwa polskiego. Jedni są zadowoleni z przyjaźni polsko - niemieckiej. Inni wyraźnie takiej sytuacji protestują. Napięcie między sojusznikami rośnie, a prowadzone przez Kaczmarka śledztwo, tylko je wzmaga.

Ważną postacią w powieści jest Jan Krzepki. Jest on żołnierzem, który wrócił z frontu i pragnie ożenić się ze swoją wieloletnią narzeczoną, Niemką, Wilhelminą Krantz. Temu zdecydowanie sprzeciwia się jej ojciec, członek NSDAP. Jednocześnie, Krzepki to bratanek Kaczmarka. Odegra on w śledztwie bardzo istotną rolę. Podobnie jak Wilhelmina, która w piwnicy ojca dokona przerażającego odkrycia. Dziewczyna będzie musiała dokonać wyboru, między ojcem a narzeczonym. A wszystko to, w połączeniu z napiętą sytuacją polityczną Polski, da tragiczny efekt.
Często powtarzam, że nie lubię czytać książek historycznych. Ta powieść jednak zawładnęła mną całkowicie. Lubię alternatywne historie i kiedy sięgałam po "Kryptonim Posen" spodziewałam się trochę czegoś w stylu "Operacji Dzień Wskrzeszenia" Pilipiuka. To znaczy, czekałam na przełom, który odwróci bieg historii. W tej powieści czegoś takiego nie ma, co nie znaczy, że przeżyłam rozczarowałam. Wprost przeciwnie. Historia zaciekawiła mnie na tyle, że doczytałam fakty historyczne i  porównałam, że wizja Polski w 1944 roku, przedstawiona przez autora, nie była wcale taka odległa. Jednak w dyskusję tematyczną nie będę wdawać, bo nie czuję się po prostu na siłach.

Podsumowując, książka mnie urzekła . Daję mocną piątkę. Na koniec jeszcze raz dziękuję przynadziei, u którego ten audiobook wygrałam w konkursie. Pozdrawiam serdecznie i uprzejmie proszę o udział w ankiecie 
Sardegna

"Świadek" Dee Henderson


posted by Sardegna on , , , ,

9 comments

Wydawnictwo: Pelikan
Liczba stron: 408
Moja ocena : 3/6

"Świadek" dość długo czekał na półce, na swoją kolej. Napoczęłam go w lipcu, ale jakoś akcja mnie nie porwała, więc książka powędrowała na półkę. Ponieważ zbliża się koniec roku, a ja nie lubię mieć nieprzeczytanych książek, zabrałam się za ten kryminał.

Początek jest trochę nudnawy. Detektyw Luke Granger prowadzi rutynowe śledztwo w sprawie morderstwa w centrum handlowym. W tej sprawie przesłuchuje świadka tego zdarzenia, Amandę Griffin. Kobieta, jako pracownica sklepu, w którym doszło do zabójstwa, wyszła na chwilę, a w drodze powrotnej zderzyła się z uciekającym, z miejsca przestępstwa, mordercą. Dzięki precyzyjnym wskazaniom Amandy i jej dokładnym opisom, ujęcie podejrzanego staje się bardzo proste.
Jednak gdy w trakcie prowadzenia śledztwa wychodzi na jaw, że Amanda to zaginiona przed ośmiu laty kobieta, która była świadkiem morderstwa swojego narzeczonego i zniknęła w tajemniczych okolicznościach, sprawy przybierają nieoczekiwany obrót.

Od tego momentu akcja przyspiesza, a wątki się mnożą. Kobieta tłumaczy policjantowi swoją sytuację. Wyjaśnia dlaczego ukrywała się przez tyle lat i czego tak naprawdę była świadkiem. Obdarza Luka zaufaniem, a wtedy w grę zaczynają już wchodzić rodzące się uczucia. Prawdziwe niebezpieczeństwo zaczyna się jednak w momencie, gdy okazuje się, że tropem Amandy podąża, żądny zemsty, morderca z przed lat.
Dodatkowo, sytuację komplikują jej dwie siostry, które nieoczekiwanie stają się dziedziczkami olbrzymiej fortuny. Przekonane o śmierci swojej starszej siostry, żyją nieświadome niebezpieczeństwa, jakie im grozi. Amanda będzie musiała wyjść z ukrycia, aby ratować swoich bliskich i zmierzyć się z prześladowcą.

Po lekturze "Świadka" mam mieszane uczucia. Z jednej strony powieść czyta się dobrze, akcja toczy się wartko i z chęcią wraca się do niej po przerwie. Ale z drugiej strony, zagadka kryminalna nie jest najwyższych lotów. Męczące są także relacje policjantów z siostrami Ghriffin. Ja rozumiem, że miłość przychodzi nieoczekiwanie, ale żeby aż trzech detektywów zakochało się w trzech siostrach, to już lekka przesada...Nie do końca wyjaśniony jest tez wątek ukrywającej się od lat, Amandy. Kobieta ukrywa się, przemieszcza z miejsca na miejsce. Opuszcza swoje kolejne mieszkania i prace. I nikt się tym nie interesuje. Trochę to jednak naciągane...Podobnie kwestia spadku. No ale to może przemilczę, żeby za dużo nie zdradzać.

Według mnie, "Świadek" to kryminał na średnim poziomie. Dreszczyku emocji i ciarek na plecach, przy nim raczej nie doświadczycie. Na uwagę zdecydowanie zasługuje, interesująca okładka, a zwłaszcza wytłoczenie odcisku palca. Okładka kusząca, intrygująca i zachęcająca czytelnika do kupna ... niestety...
Sardegna

"Anioł stróż od wszelkich wypadków" Gaby Scholz, Marion Elitez


posted by Sardegna on , , , ,

6 comments

Wydawnictwo: Debit
Liczba stron: 44
Moja ocena : 5/6

Powyższa książeczka to mistrzostwo świata. Nawet od samego patrzenia na nią, ma się chrapkę na czytanie. Nic więc dziwnego, że Ani książeczka spodobała się od razu. Najchętniej zażyczyłaby sobie przeczytania całej na raz, ale mama dozowała jej lekturę, po dwa rozdziały każdego wieczoru.

Bajeczka opowiada o przygodach, świeżo upieczonego Anioła Stróża - Błękitka. Błękitek właśnie skończył niebańską szkołę, przygotowującą do roli opiekuna ziemskiego. Jest strasznie podekscytowany nowa rolą i nie może się doczekać "przydziału", w postaci nowo narodzonego dziecka. W końcu nadchodzi upragniona chwila: na świat przychodzi Lena. A Święty Piotr informuje Błękitka, że oto nadszedł jego czas: może wyruszać na Ziemię, aby rozpocząć swoją misję i roztoczyć opiekę nad podopieczną.
I tak zaczyna się wielka przygoda Błękitka. Początkowo aniołek jest zawiedziony, że malutka dziewczynka cały czas śpi i je. Ale gdy tylko Lena zaczyna raczkować, a potem chodzić, Błękitek musi być coraz bardziej czujny i włożyć więcej pracy w opiekę nad dziewczynką.
Aniołek pomaga Lenie, kiedy ta się zgubi na placu zabaw. Jest przy niej w ważnych momentach życia, strzeże ją w czasie choroby i ratuje przed nagłym niebezpieczeństwem. Mała podopieczna staje się dla Błękitka, najbliższą osobą a więź jaka ich łączy jest nierozerwalna.

Książeczka jest podzielona na 13 rozdziałów, z czego większość opisuje trudne sytuacje, w jakiej znalazła się Lena. Jej Anioł Stróż czuwa zawsze w gotowości, więc dziewczynce nie może wydarzyć się żadna krzywda.

Bajeczka jest świetnym wprowadzeniem do dyskusji na temat: kim jest Anioł Stróż, co on robi, czy każdy ma swojego Anioła? No i najważniejsze: jak on wygląda?! Jakiego koloru ma włosy ("bo Błękitek ma żółte...")
Książeczka pomaga wyjaśnić dzieciom znaczenie wieczornej modlitwy "Aniele Boże Stróżu mój". Jest świetnym uzupełnieniem posiadanych przez małe dziecko, wiadomości na temat religii. Jest bardzo pomocna dla rodziców, a jednocześnie atrakcyjna dla dziecka. Ani, książeczka bardzo przypadła do gustu. Leży na biureczku, ciągle przygotowana do oglądania. Moje dziecko doskonale pamięta co się Lenie przydarzyło, czego na pewno nie wolno robić (samemu przechodzić przez ulicę, oddalać się od mamy), bo Anioł Stróż nie zawsze może zdążyć z pomocą.

Świetna, edukacyjna bajeczka, okraszona fajną grafiką, dużym formatem  i dobrym papierem. Jeśli nie macie pomysłu, jak wytłumaczyć pytalskim trzylatkom, kto to jest ten Anioł Stróż, do którego się modlimy, ta książeczka na pewno Wam w tym pomoże 

Anusia zapoznała się z książką, dzięki uprzejmości Wydawnictwa Debit, za co serdecznie, w jej imieniu, dziękuję
Sardegna

Podsumowanie listopada, ankieta, różne informacje i stosik, którego nie było


posted by Sardegna on

10 comments

To będzie post informacyjny. Na początek podsumowanie miesiąca. W listopadzie przeczytałam aż 10 książek

1. "Harjunpää i kapłan zła" Mati Yrjänä Joensuu - 5
2. "Szwecja - świat według reportera" Piotr Kraśko - 4
3. "Teoria gai" Maxime Chattam - 6
4. "Cukiernia pod Amorem" tom III Hryciowie Małgorzata Gutowska - Adamczyk - 6
5. "Sny" Janusz Koryl - 4
6. "Alaska - świat według reportera" Piotr Kraśko - 5
7. "Dziedziczki" Andrzej Pilipiuk - 6
8. "Jaryna" Józef Ignacy Kraszewski - 4
9. "Ogród letni" Paullina Simons - 6
10. "Córki łamią zasady" Joanna Philbin - 4

Tym oto sposobem, do zaliczenia setki w 2011 roku, pozostało mi zaledwie 10 tytułów. A to jest jak najbardziej wykonalne.
Za największe zaskoczenie, do tego bardzo przyjemne, uważam "Ogród letni". Wszystkie książki listopadowe były bardzo interesujące, a świadczą o tym moje dość wysokie oceny.
Jestem w trakcie czytanie dwóch powieści:  "Świadek" i "Sokrates Cafe". W samochodzie słucham (!) audiobooka "Kryptonim Posen". To mój wielki sukces, ponieważ ta forma poznawania książek była dla mnie nie do przejścia. Próbowałam parę razy i zawsze kończyłam słuchanie, nie mając pojęcia o czym powieść jest. Dopiero gdy odkryłam, że audiobooka można słuchać w samochodzie, w drodze do pracy, idea zaczęła nabierać sensu. Powieść bardzo mnie wciągnęła i aż mnie skręca, żeby słuchać dalej

Następnie, podsumowanie październikowej ankiety, w której wzięło udział 13 osób. Najciekawszymi książkami, z 30% głosów, zostały ex aequo "Kuzynki" Andrzeja Pilipiuka i "Zakręty losu" Agnieszki Lingas - Łoniewskiej. Drugie miejsce i 15% głosów zdobyła "Księżniczka". Wszystkim bardzo dziękuję za udział w ankiecie i kolejny raz proszę o zaznaczenie swoich odpowiedzi w następnej

Jak wiadomo, biorę udział w dwóch projektach: Kraszewskim i Noblistach. Dokładne podsumowanie mojego wkładu w oba projekty zrobię pod koniec roku. Mam ochotę na dołączenie do jeszcze jakiegoś wyzwania czytelniczego. Muszę jednak to dokładnie przemyśleć. Może w przyszłym roku? :P

Za sprawą Sil, dołączyłam do Syndykatu Zbrodni w Bibliotece. Jako wierna fanka thrillerów i kryminałów, nie mogłam przepuścić takiej okazji. Jeśli ktoś ma ochotę na przyłączenie się, serdecznie zapraszam. Wszystkie informacje znajdziecie TU.

Zrobiłam tez małe przemeblowanie na blogu. Chciałam zmienić szablon, ale doszłam do wniosku, że lubię ten letni dzień na mojej stronce. Postanowiłam jednak dodać do nagłówka hasło KSIĄŻKI SARDEGNY. Motto "Czytanie jest drugim życiem" jest mi bardzo bliskie, ale wśród nagłówków innych blogów, może gdzieś zaginąć w tłumie. A KSIĄŻKI SARDEGNY są moje w 100%

A na koniec informacja na temat drugiego, listopadowego stosiku, którego nie było .W dwóch ostatnich tygodniach listopada, nie przywędrowała do mnie żadna książka!  Nie ma stosu - nie ma zdjęcia . Jest za to przede mną aktywna sobota i miła niedziela. A to za sprawą katowickiego spotkanie BNetkowego. Życzę wszystkim spokojnego wieczoru i przyjemnego weekendu 
Sardegna

"Córki łamią zasady" Joanna Philbin


posted by Sardegna on , , , ,

10 comments

Wydawnictwo: Bukowy Las
Liczba stron: 312
Moja ocena : 4/6

Powyższa książka jest drugą częścią serii "Córki", która opowiada o trzech nastoletnich przyjaciółkach, które "nie zabiegały o sławę, urodziły się w  jej blasku", jak mówi okładka.

Każda z nich jest dzieckiem bogatych i sławnych rodziców.  Mieszkają w pięknych domach ze służbą, mają olbrzymie kieszonkowe, na zakupy chodzą do najdroższych i firmowych butików. Dziewczyny nie znają po prostu innego życia. Bogactwo i popularność są dla nich codziennością. Nikogo nie dziwią zatem ich wydumane problemy. Chociaż mnie może trochę jednak dziwiły. Dlatego na początku książki, strasznie irytowały mnie te rozwydrzone dziewuchy.
Szczytem wszystkiego, była sytuacja, kiedy to główna bohaterka, Carina Jurgensen, doniosła na własnego ojca. A zrobiła to dlatego, że nie chciało jej się pracować w rodzinnej korporacji  i zdobywać nowe doświadczenie. Faktem jest, że jak ma się piętnaście lat, to rodzice są starzy i nic o świecie nie wiedzą, ale są chyba jakieś granice.
Stwierdziłam zatem, że książka nie jest dla mnie, bo chyba już jestem za stara na taką tematykę. Jednak wraz z kolejnymi stronami, akcja zaczęła podążać w interesującym kierunku i czytanie całkiem mnie wciągnęło.

Ojciec - miliarder, za donos, wyznacza dziewczynie karę. Odcina ją od kart kredytowych i wydziela tygodniowo, skromne kieszonkowe w wysokości 20$  (ależ to banalne!). Jednak w świecie Cariny, gdzie gałka lodów kosztuje  3$, kanapka z kurczakiem - 10$, nie wspomnę o modnym wyjeździe w Alpy, w czasie przerwy świątecznej, to prawdziwy dramat. Dziewczyna postanawia poszukać pracy (!). Przez przypadek zostaje zatrudniona, jako koordynatorka do spraw organizacji ekskluzywnego Balu Zimowego. I wtedy zaczynają się jej problemy. Bo okazuje się, że bez pieniędzy i wsparcia ojca nie jest w stanie nic zorganizować. Będzie to dla niej lekcja życia, z której, dzięki pomocy pewnego DJa, wyjdzie obronną ręką.
Podsumowując, typowa młodzieżówka z morałem. Czyta się szybko i poza marnym początkiem, jest całkiem przyjemna. Jeśli ktoś ma ochotę na taką lekturę, polecam.
Sardegna